piątek, 22 czerwca 2012

rozdział czterdziesty-drugi. ♥


Rozdział  czterdziesty-drugi
* Sophie *
Obudziłyśmy się około 9.00 na kanapie z maseczkami na twarzy, więc tylko gdy otworzyłam oczy pośpiesznie wstałam i pobiegłam do łazienki zmyć tą maseczkę  a gdy poszłam do kuchni by zrobić śniadanie wstała Angelika i przecierając oczy spytała się jak to się stało, że zasnęłyśmy razem na kanapie. 
- A czy ja wiem.. tak jakoś- odpowiedziałam śmiejąc się 
- To co dziś pysznego na śniadanie, Sophie? - spytała marszcząc brwi. 
- A co sobie życzysz? - uśmiechnęłam się 
- Jakoś tak nie jestem za bardzo głodna, może jakiegoś shejka i sałatke owocową? 
- Już się robi. 
* pięć minut później *
- Zrobiłam już shejki i sałatkę, schodź na dół, Angelika! - wykrzyczałam 
Angelika zeszła na dół już ubrana. 
- Ty dziś  sprzątasz po śniadaniu,kochanie. - powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem
- Jasne, księżniczko. A co z tym wyjazdem, Sophie? 
- Właśnie zaraz po śniadaniu, jak tylko się ogarnę jedziemy do biura podróży, żeby wykupić nocleg w jakimś hotelu. 
- Okej. 
Jakieś 15 minut później zeszłam na dół, a Angelika czekała już na mnie gotowa. 
- I jak czujesz się już lepiej? - powiedziała z troską w głosie. 
- Yhhh.. staram się o tym nie myśleć, więc lepiej mi nie przypominaj o nim i o tym wszystkim. 
- No bo właśnie.... - powiedziała i nie zdążyła dokończyć, bo zdanie przerwał jej dźwięk dzwonka do drzwi. Poszłam otworzyć i w drzwiach zobaczyłam James'a - wysokiego blondyna o wielkich, zielonych oczach trzymającego w dłoni bukiet kwiatów. 
- Czego chcesz? - powiedziałam opryskliwie.
- Ja chciałem ... Cię przeprosić, zachowałem się jak skończony idiota, na prawdę nie wiem co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła. 
- Nic! I tak Ci nie wybaczę. Nie mam ochoty Cię tu widzieć nigdy więcej, po prostu nie chcę Cię znać, a teraz wybacz, ale wychodzimy z Angeliką. - powiedziałam, wołając Angelikę abyśmy już wyszły. Zaczęła  zamykać drzwi, a James stał w ogródku i wyraźnie dawał sygnały, że nie zamierza się stąd ruszać. 
- Chyba nie wyraziłam się jasno. Idź stąd natychmiast i nigdy nie wracaj, jak nie pójdziesz to zadzwonię po policję! - zagroziłam
- Tak łatwo nie dam Ci spokoju, proszę daj mi szansę, chcę z Tobą porozmawiać, błagam Cię, Sophie! 
- Nie ma co wyjaśniać, jesteś dupkiem i tyle. Nie chcę mieć z Tobą już nic wspólnego! A i jeszcze jedno .. - powiedziałam wyjmując z kieszeni naszyjnik w kształcie serca, który mi kiedyś dał.
- Możesz to dać tej swojej  kelnerce narkomance ! - wykrzyczałam rzucając w niego tym naszyjnikiem. 
- Błagam Cię, Sophie chcę tylko porozmawiać i przeprosić! 
- No dobrze - odpowiedziałam z obojętnością. - Ale dopiero za tydzień, bo nie będzie nas w Londynie przez najbliższy tydzień. 
- No dobrze- powiedział przechodząc przez furtkę od płotu.

 Wyszłyśmy kilka sekund po nim, pospiesznie pędząc na metro. Pojechałyśmy do biura podróży, w którym wszystko ustaliłyśmy, że wylatujemy z lotniska Heathrow o 7.00, więc musimy być tam już około 5.00. Sama nie wiem, jak ja jutro wstanę.. Gdy już wszystko załatwiłyśmy postanowiłyśmy pójść do muzeum figur woskowych, w końcu mieszkamy w Londynie już jakieś pół roku, a nigdy tam nie byłyśmy. Zwiedzanie trwało jakieś 2 godziny, oczywiście Angelika musiała robić sobie tysiące zdjęć przy tym jej " One Direction " ahhh... jak ja ich nie lubię! 

Około trzeciej poszłyśmy na obiad do baru z sushi. Przez prawie cały czas wydzwaniał do mnie James i nalegał na spotkanie już dzisiaj, jeszcze przed wyjazdem, przez pierwsze pięć połączeń nie odbierałam, ale za szóstym razem odebrałam i powiedziałam, że nie ma szans na spotkanie się dziś, i jeśli nie da mi spokoju w ogóle się z nim nie spotkam. No i na moje szczęście odpuścił sobie. 

*podczas jedzenia* 

- Sophie, może wybierzemy się na zakupy ? Niby już wczoraj byłyśmy, ale wiesz.. są jakieś promocje i w ogóle. 
- Jasne, ubrań nigdy za dużo - powiedziałam z uśmiechem. 
Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do galerii handlowej. 

*w galerii * 

Całe obładowane zakupami postanowiłyśmy pójść na kawę. Gdy tylko weszłyśmy do kawiarni zobaczyłyśmy ta kelnerkę, z którą zdradził mnie James obściskującą się z jakimś napakowanym kolesiem. 
- hahahha. Pewnie złamała mu serduszko.. Oj tak mi przykro - powiedziałam ironicznie, kiwając głową w jej stronę. 
- hihihihi - zachichotała Angelika. 
Zamówiłyśmy dwa duże cappuccina, powoli je wypiłyśmy i postanowiłyśmy, że pojedziemy już do domu.Wróciłyśmy metrem. Gdy przekroczyłyśmy próg drzwi, Angelika zakomunikowała mi, że umówiła się na randkę. 
- Pomożesz mi wybrać ubrania? 
- Jasne, możesz na mnie liczyć- powiedziałam z uśmiechem 
- To coś poważnego? - zapytałam 
- No ja nie wiem.. zobaczymy - powiedziała uśmiechając się
Przez następne pół godziny opowiadała mi  o tym jaki to on jest piękny i jak go poznała. 
- Nie zanudzam Cię, Sophie? 
- Nie, oczywiście, że nie. - powiedziałam i momentalnie nie mogłam powstrzymać się od ziewnięcia. 
Angelika wyglądała prześlicznie, miała ubraną falbaniastą sukienkę z gorsetem w kolorze pudrowego różu, pofalowane włosy, grzywkę zapiętą spinką z kwiatem, kremowe szpilki i małą Chanelkę w kolorze kremowym. Ten jej chłoptaś przyszedł po nią równo o 20.00 z wielkim bukietem białych róż. Na imię ma Phil, jest nawet można powiedzieć sympatyczny. Przywitałam się z nim,  uśmiechnęłam się, przytuliłam Angelikę na pożegnanie i życzyłam im miłej zabawy, po czym obojętnie wróciłam do przygotowywania sobie czekoladowego fondue. Zamknęłam za nimi drzwi. I zostałam sama. Zjadłam fondue i poszłam spać i tak nie pospałam za długo, bo Angelika wróciła o 3.00 nad ranem i musiałyśmy zacząć się pakować. 

_________________________________________________________________
dziś taki krótki, bo jestem strasznie zmęczona po balu i ogólnie jakoś nie mam weny. 
hope u enjoy it <3!  mówcie co sądzicie :)

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział czterdziesty-pierwszy. ♥


Rozdział  czterdziesty-pierwszy
* Sophie *
- Idiota.. - powiedziałam po cichu ściskając w ręce chusteczkę, która była już z resztą cała przemoczona od wycierania łez. Byłam cała czerwona i siedziałam na ławce w parku o 2 w nocy, mam już dosyć. Czemu mnie zdradził? Jestem aż tak beznadziejna? To moja wina? Nie... to on jest skończonym kretynem. Ale żeby z jakaś kelnerką - narkomanką? Narkomani od początku rozwalają mi życie, w życiu nie zacznę ćpać. NIGDY! - pełno myśli zaprzątało mi głowę. Zasnęłam chyba na tej ławce, bo obudził mnie telefon od mojej przyjaciółki Angeliki.
- Gdzie Ty jesteś!? - wykrzyczała strasznie zdenerwowana.
- Yyyy... w parku chyba..
- Czemu nie wróciłaś na noc do domu? O której Ty w ogóle wyszłaś? Nie mogłaś mnie obudzić? Ja wiem, że James strasznie Cię zranił, ale to nie powód, żebyś mi wykręcała takie numery. Dzwoniłam do Ciebie chyba już z piętnaście razy! - powiedziała już spokojniejszym tonem
- Wyszłam tak około pierwszej w nocy, nie chciałam Cię budzić, bo już wystarczająco obarczam Cię moimi problemami. Zaraz wrócę do domu i wszystko Ci wytłumaczę. - powiedziałam spokojnym głosem i rozłączyłam się.
Spojrzałam na ekran telefonu by sprawdzić godzinę i rzeczywiście było jakieś czternaście nieodebranych połączeń, i wszystkie od Angeliki. Była 7.30 rano, musiałam się pośpieszyć, bo jestem na drugim końcu miasta, a Londyn jest przecież ogromny. Dziś poniedziałek, więc wykłady zaczynają się wcześnie- o 9.00. Złapałam szybko taksówkę i pojechałam do domu.
W domu powitała mnie Angelika, która krzątała się po kuchni i robiła mrożoną kawę i naleśniki z dżemem. Usiadłam przy blacie stołu i zaczęłam jej opowiadać, o tym, że wszystko mnie już męczy- studia, nawet moja rodzina (zastępcza z Manchesteru - Sophie pochodzi z Tajlandii.)
- Ja też? - przerwała mi Angelika.
- Nie, ty nie. - powiedziałam stanowczym, ale miłym głosem.
- Chciałabym Ci coś zaproponować - powiedziałam, lecz nie zdążyłam dokończyć, bo momentalnie spojrzałam się na telewizor, który włączyła Angelika, a w nim oczywiście.. wywiad z One Direction!
- Yhhh... jak ja nienawidzę tych pięciu pedałów. ( sorki za to, ale Sophie ich strasznie nie lubi ) - powiedziałam poirytowana.
- Nie przesadzaj Sophie.. są ładni, strasznie ładni. - powiedziała.
- Może i ładni, ale osobowości i talentu nie mają za grosz!
- No dobra, zmieńmy temat. Co chciałaś mi zaproponować, bo nie dokończyłaś?
- Wyjazd na Malediwy... - powiedziałam niepewnym głosem.
- Jasne! Świetny pomysł, ale co ze studiami?
- Pojedziemy tylko na tydzień i powiemy, że nadrobimy to, w tym tygodniu nie mam żadnego egzaminu, a Ty?
- Ja też nie. - odpowiedziała uradowana.
- Super, jutro wszystko załatwię - zapewniłam ją.
- Boże! Sophie patrz która godzina! - krzyknęła tak głośno, że usłyszało ją chyba z pół dzielnicy. Była 8.45 a wykłady miałyśmy na 9.00 a nie byłyśmy nie ubrane i nie umyte.
- Dobra dziś sobie darujemy, jakoś to nadrobimy, najwyżej pójdziemy tak po południu na uczelnię i powiemy, że nas nie będzie przez tydzień i, że dziś nie mogłyśmy itd. Coś się wymyśli!
- Okej, to ja idę się szybko umyć i ubrać, bo muszę jeszcze załatwić parę spraw na mieście.
- Ok - powiedziałam, po czym pośpiesznie wskoczyłam pod prysznic i zaczęłam się szykować.
Swoją drogą ciekawe co to za "sprawy", chętnie bym się dowiedziała, ale nie chciałam już jej tak wypytywać.
Zanim się spostrzegłam Angelika już wróciła z dwoma kubkami herbaty ze Starbucks'a i dwoma muffinkami. Była już 13.45, więc postanowiłyśmy, że zjemy to po drodze do uczelni. Pojechałyśmy metrem.
*pół godziny później*
Rozdzieliłyśmy się z Angeliką i poszłyśmy na swoje wydziały po przymilać się trochę do naszych profesorów, by bez problemów pozwolili nam pojechać.
Dobrze jedź na te Malediwy, tylko koniecznie przywieź mi pamiątki - powiedział miłym głosem mój wykładowca.
- Nie wiem, jak panu dziękować, na prawdę - powiedziałam, po czym uraczyłam go dość wymuszonym uśmiechem.
- Po prostu przywieź mi te pamiątki i będzie ok.
- No dobrze. hah - zaśmiałam się sztucznie, po czym udawałam uradowaną i sztuczny uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Nie mogę już patrzeć na tych ludzi, nawet na te sekretarki i sprzątaczki, po prostu nienawidzę tego miasta! - pomyślałam.
- I jak? - spytałam się Angeliki, gdy spotkałyśmy się na dziedzińcu uczelni.
- Bez problemów, a u Ciebie?
- Też, tylko mam mu przywieźć pamiątki. Już on zobaczy jak ja mu tą pamiątki przywiozę. Pfff.. Kto jak kto, ale ja nie będę temu staremu, siwemu idiocie prezentów robić! - powiedziałam wkurzona.
- Sophie, nie irytuj się tak! Na prawdę potrzebujesz tych wakacji, a najlepiej to jakiegoś przystojniaka, którego poznasz na tych wakacjach. - powiedziała po czym zaczęła się śmiać.
- Masz rację. Może pójdziemy gdzieś na obiad? Mc Donald's Ci pasuje ?
- Jasne. - odpowiedziała.
Po czym złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do najbliższego Mc'a.
Gdy byłyśmy już najedzone, postanowiłyśmy wypożyczyć "Projekt X " na DVD i kupić jakieś lody, popcorn i chipsy. Więc spacerkiem wybrałyśmy się do galerii handlowej, kupiłyśmy to co potrzeba, wypożyczyłyśmy film, lecz oczywiście po drodze nie obyło się bez "drobnych" zakupów, w końcu lecimy niedługo na Malediwy, więc trzeba kupić jakieś letnie ubrania i stroje kąpielowe.
Całe obładowane zakupami weszłyśmy do autobusu.
Będąc już w domu, zrobiłyśmy sobie popcorn, włączyłyśmy film, nałożyłyśmy maseczki i nawet nie zorientowałyśmy się, że zasnęłyśmy przytulone na kanapie z maseczkami na twarzy.
__________________________________________________________________________
A więc nazywam się Marta i mam tyle samo lat co Paulina i Angelika ( 13 ) i chodzę z nimi do jednej szkoły. Będę pisać rozdziały za nową bohaterkę - Sophie. Ma ona 18 lat, studiuje w Londynie, pochodzi z Tajlandii, od 5 roku życia była w domu dziecka, w wieku 12 lat adoptowała ją bogata rodzina z Manchesteru. Bardzo nie lubi 1D. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, piszcie co myślicie :))

* Lexi *

Biegłam jak najszybciej chociaż tak naprawdę nie wiem po co, łzy leciały mi strumieniami, a ja chciałam tylko wtulić się w Liama bo przy nim zapominam o całym śmiecie. Na zakręcie prawie się nie przewróciłam, ale udało mi się wyrobić. Kiedy wbiegłam na basen zobaczyłam Liama, płynął tak, że był   odwrócony do mnie tyłem i mnie nie widział, ale hałas z jakim wbiegłam spowodował, że obejrzał się za siebie. Stałam cała zapłakana i nie wiedziałam co mam robić. Liam- wyszeptałam cicho. Ja spuściłam głowę w dół, a on wyszedł z wody i podszedł do mnie, przytulił się do mnie i do ucha powiedział mi : wiedziałem, że tak to się skończy. Wtuliłam się w niego mocno, mimo że był mokry nie przeszkadzało mi to, słowa które powiedział chwilę wcześniej jeszcze do mnie nie docierały. Staliśmy w uścisku dłuższą chwilę, ale Liam powiedział:
- Poczekaj tu, ja pójdę się przebrać, a na razie masz- położył mi ręcznik na ramionach- wytrzyj się bo przeze mnie jesteś cała mokra.
Ja uśmiechnęłam się i jak wcześniej mówiłam, dobry humor wrócił mi od razu, przy nim czułam się po prostu wspaniale. Wytarłam się, ale wiadomo że moje ciuchy dalej były mokre. Po chwili przyszedł już ubrany Liam, objął mnie ramieniem i zaczęliśmy iść w stronę wyjścia, ani mi, ani jemu uśmiechy już nie schodziły z twarzy. Szliśmy przez korytarz do windy, a paparazzi  chyba dowiedzieli się, że coś tu się dzieje, było ich pełno, co chwile robili zdjęcia i zadawali przeróżne pytania. My na żadne z nich nie odpowiedzieliśmy i szybkim krokiem weszliśmy do windy. Jechaliśmy windą cały czas przytuleni i prawie wcale się nie odzywaliśmy. Kiedy byliśmy już u góry Liam nie próbował iść już do swojego pokoju, tylko trzymając mnie za rękę poszliśmy do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i szybko poszłam się przebrać w < klik > i poprawić makijaż. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżko koło Liama.
- Liam?- powiedziałam machając nogami jak małe dziecko
-Hmm…?
- Może wyszlibyśmy gdzieś razem?- powiedziałam cały czas machając nogami, ale patrzyłam się na niego i uśmiechałam się
- A gdzie byś chciała? – powiedział patrząc mi w oczy i również się uśmiechał
- Chodźmy do jakiegoś parku rozrywki!- powiedziałam, złapałam go za rękę i poszliśmy w stronę wyjścia
Trzymając się za ręce pobiegliśmy w stronę windy, w windzie nie obyło się bez namiętnych pocałunków i staliśmy przed hotelem. Liam szybko złapał jakąś taksówkę i ruszyliśmy w stronę najbliższego parku rozrywki.
- Boisz się szybkich kolejek?- zapytałam go podczas jazdy taksówką
- Nie, a ty?
- Oczywiście że nie! Ja je kocham! – powiedziałam składając pocałunek na jego ustach, ale kierowca przerwał nam
- Przepraszam, ale jesteśmy na miejscu- powiedział
Zapłaciliśmy i łapiąc się za ręce biegliśmy jak najszybciej w stronę parku. Tak naprawdę nie wiem po co cały czas biegliśmy, ale śmialiśmy się przy tym i podskakiwaliśmy śmiesznie. Po chwili staliśmy już pod największą i najszybszą kolejką.
- No to co? Idziemy?- powiedziałam unosząc brew
- No oczywiście, że tak.
Na szczęście nie było dużej kolejki i po chwili siedzieliśmy już w pierwszym wagoniku. Kolejka pierw jechała po górę i później szybko zjeżdżała w dół, później jeszcze były momenty, że byliśmy do góry nogami. Całą drogę trzymaliśmy się mocno za rękę i krzyczeliśmy z całych sił. Ja szybko wybiegłam z wagonika i wyciągnęłam z niego Liama podając mu rękę. Kupiliśmy zdjęcie z kolejki na którym obydwoje wyglądamy tragicznie ale śmiesznie. Nie puszczając swoich dłoni poszliśmy w stronę następnej kolejki. Usiedliśmy koło siebie i zaczęliśmy wjeżdżać na górę. Siadało się dokoła, później kolejka wjeżdżała bardzo wysoko i nagle szybko spadała. Liam najwyraźniej trochę się bał bo mocno ścisnął moją dłoń, ale mi to całkowicie pasowało. Następnie poszliśmy do budek w których można było wygrać misie. Ja rzucałam piłeczkami w kubeczki ustawione w piramidkę i wygrałam dużą palmę, Liam cały czas się z niej nabijał. On rzucał piłeczkami do kubeczków i muszę przyznać, że całkiem nieźle mu szło, wygrał dużego brązowego misia. Potem poszliśmy na lody, przy okazji usmarowałam go całego moim lodem no i nie obyło się bez pocałunków. Weszliśmy jeszcze na parę kolejek, poszliśmy do sali z krzywymi lustrami i zrobiliśmy sobie zdjęcia w budce. Na pierwszych wygłupialiśmy się, ale na następnych już całowaliśmy. Na koniec poszliśmy jeszcze na karuzelę, na której siada się na koniku i kręci dokoła. Muszę przyznać, że całkowicie zapomniałam o sprawie z Niallem i wspaniale się bawiłam, nawet było mi trochę przykro, że musimy już iść. Trzymaliśmy się za ręce i śmialiśmy cały czas. Wsiedliśmy do taksówki i wróciliśmy do hotelu. Zrobiło się już strasznie późno więc, pocałowaliśmy się na pożegnanie i każde z nas poszło w stronę swojego pokoju. Weszłam do pokoju i zapaliłam światło. To co zobaczyłam na łóżku… przeraziło mnie. Zobaczyłam półgołą Kate siedzącą na Niallu i całowali się namiętnie.  
- Cooo !?!- krzyknęłam na cały głos a z oczu znowu zaczęły kapać mi łzy.
- Lexi!- krzyknął Niall i odepchnął od siebie Kate która patrzała się na mnie i śmiała się do mnie tym sowim ‘ złym’ uśmieszkiem. Zaczął iść w moją stronę a ja się cofałam.- Daj mi wytłumaczyć!
- Co wytłumaczyć!? Co ty chcesz mi wytłumaczyć!? Nie jestem ślepa!- powiedziałam wybiegając z pokoju
Pobiegłam do pokoju Liama i zaczęłam dobijać się do drzwi.
- Co się stało Lexi?!- powiedział otwierając drzwi
Weszłam do środka i usiadłam na łóżku próbując nie płakać, Liam chwilkę później usiadł się koło mnie. Opowiedziałam mu wszystko co zobaczyłam kiedy weszłam do pokoju, nie wyglądał na zaskoczonego. Kiedy skończyłam on nie patrzył się już na mnie tylko w zimie, nastała cisza.
- Liam?- zapytałam łamiącym się głosem ale nie otrzymałam odpowiedzi- Powiedz coś!- krzyknęłam na cały głos
- Lexi, bardzo cię przepraszam!- powiedział Liam, objął mnie i poczułam jak jego jedna łza spływa na moje ramię
- Co się stało?- szepnęłam mu do ucha
- Wiedziałem, że kiedyś będę musiał ci wszystko wytłumaczyć. – powiedział, ale widać było że nie jest zadowolony.- A więc, nie chce żebyś więcej przez niego cierpiała i chociaż pewnie jeśli powiem ci prawdę moja przyjaźń z Niallem nigdy już nie będzie już taka sama to zrozumiałem że czuję  coś do ciebie i muszę ci to powiedzieć- patrzyłam na niego i nie wierzyłam własnym Uszą
- Jeśli nie chcesz to nie mów…
- Chcę. A więc : nie wiem co Niall do ciebie czuję, ale związek twój i jego był udawany- wtedy poczułam jak moje serce pęka na kawałki i znowu te łzy w oczach, ale nadal patrzyłam się mu prosto w oczy.- nasz menadżer kazał znaleźć Niallowi inną dziewczynę, ponieważ Niall chodzi z Kate, a ona bierze narkotyki. Kiedy jeden paparazzi zobaczył ich razem musieliśmy im dużo zapłacić, żeby nie napisali, a chcieli napisać artykuł o tym, że Niall chodzi z jaką ćpunką. Więc aby to nie wyszło na światło dzienne Niall miał znaleźć sobie jakąś inną dziewczynę, ty spodobałaś mu się tamtej nocy w klubie no i wybrał ciebie…- mi łzy leciały już jedna za drugą choć nie wybuchłam płaczem, patrzyłam cały czas na Liama, ale on patrzył w ziemię.
- Czyli to znaczy, że Niall tak naprawdę mnie nie kocha tylko Kate?- powiedziała cicho
- Tak.- odpowiedział krótko
- Dziękuję, że mi to powiedziałeś.- odpowiedziałam i wyszłam z jego pokoju, choć łzy dalej leciały mi z oczy jak z wodospadu.
Nie wiedziałam co z sobą zrobić, do pokoju nie mogłam wrócić bo nie wiedziałam co tam zastanę więc nie przejmując się zimnem ani niczym wyszłam z hotelu i nie próbując powstrzymywać łez szłam przed siebie. Szłam już tak godzinę i cały czas rozmyślałam, poczułam że cały mój świat legną w gruzach. Wyszłam już trochę poza miasto i robiło się coraz ciszej, coraz mniej ludzi mijałam i doszłam już tak daleko, że nie widziała już nikogo tylko mijające mnie samochody. Nagle zobaczyłam postać w czarny kapturzę idącą mi naprzeciw trochę się przestraszyłam więc szybko zaczęłam zawracać w stronę miasta, ale kiedy się obejrzałam postać biegła za mną.  Zaczęłam szybko uciekać, ale postań mnie doganiała.

* Roksana *
Odłożyłam telefon i poszłam zobaczyć co robi Harry. On nadal rozmawiał przez telefon z Liamem. Oparłam się o próg drzwi, patrzyłam na Harrego i uśmiechałam się. Po chwili zakończył rozmowę z Liamem, odłożył telefon, podszedł do mnie i objął mnie w pasie przysuwając do siebie. Czułam jego oddech na sobie, a po chwili zaczął całować mnie po szyi, ja uśmiechałam się tylko ale po chwili odeszłam od niego.
- Harry ja idę na plażę popalać się, bo jestem już blada jak ściana.
- Ok. to idź, ja zostanę. Nie lubię się opalać.
- Dobrze, ja niedługo wrócę- powiedziałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam z domku.
Szłam w kierunku plaży, kiedy nagle usłyszałam że ktoś mnie woła : pssss. Rozejrzałam się dokoła ale nie zobaczyłam nikogo oprócz dosyć przystojnego chłopaka w moim wieku.
- Tak ty.
- Czego chcesz?- powiedziałam zdejmując okulary żeby przyjrzeć mu się dokładniej, tak był bardzo przystojny.
- Chcesz coś kupić?
- Co niby?
- To.- powiedział wyciągając woreczek z biała substancją, ja spojrzałam na niego pytająco- no widzę że chcesz- tak miał rację od dawna już nie brałam i strasznie mnie kusiło żeby wziąć trochę
- Dobra… ile za to chcesz?
On podał cenę, zapłaciłam mu i wzięłam woreczek. Odeszłam od niego spokojnie i poszłam na plaże. Myślałam że będzie tam pełno ludzi, a nie było nikogo. Choć to mała, troszkę dzika plaża jest tam naprawdę pięknie więc dziwiłam się czemu nikt tam nie przychodzi. Opalałam się i opalałam. Przypomniałam sobie o moim zakupie i w myślach kłóciłam się ze sobą co robić. Wyjęłam woreczek i rozsypałam zawartość na ręce, chwilę się zastanawiałam i chciałam już je nawet wyrzucić, ale rozmyśliłam się i szybko wciągnęłam to nosem. Zakręciło mi się w głowie i położyłam się na ręczniku. Zaczęłam mówić coś sama do siebie, ale czułam się fatalnie, kiedyś gdy brałam to po to żeby było mi przyjemnie, a teraz głowa mi pęka. Nie wiedzieć czemu miałam chęć na więcej więc szybko zwinęłam ręcznik i poszłam w to samo miejsce gdzie spotkałam tego chłopaka. Wróciłam i zobaczyłam go, ale tym razem to on przywitał mnie pytającym wzrokiem.
- Hmmm.. chcesz więcej?- powiedział uśmiechając się złośliwie
- Oj nie gadaj tylko daj mi to!
Zapłaciłam wzięłam woreczek i znowu wróciłam na plaże. Czynność powtórzyłam i teraz poczułam się już trochę lepiej. Leżałam na piasku i czułam jak oczy mi się zamykają. 

_______________________________________________________________________


Dziś jest dosyć długi no i dużo się wyjaśniło, ale to jeszcze nie koniec niespodzianek ;) Komentujcie :**

wtorek, 19 czerwca 2012

...

Sorki, ale dziś nie będzie rozdziału bo naprawdę nie mam czasu :(( 
Jutro za to będzie bardzo długi ;)