sobota, 21 lipca 2012

...

W wakacje nie mamy zbytnio czasu na pisanie rozdziałów...
Cały czas jesteśmy zajęte, nie dawno wróciłyśmy z obozu, nie długo obie jedziemy z rodzicami na wakacje.
A więc doszłyśmy do wniosku, że i tak rzadko dodawałybyśmy rozdziały, prawie wcale. Więc możemy zawiesić bloga i kontynuować go od początku roku szkolnego, albo zakończyć to opowiadanie ( oczywiście napiszemy w skrócie jak potoczą się dalsze losy tych bohaterów) i od września zacząć pisać nowe. Inni bohaterzy, inna fabuła i na innym blogu. Co wy o tym sądzicie??

sobota, 7 lipca 2012

Rozdział pięćdziesiąty-pierwszy. ♥


Rozdział  pięćdziesiąty-pierwszy 
*Sophie*

Zamykałam właśnie drzwi od domku i chciałam pójść po Zayna, kiedy usłyszałam krzyki dochodzące z pokoju moich sąsiadów- Louisa i Zayna. 
- Nie Lou! Musisz mnie jakoś z tego wyciągnąć! Ja nie dam rady ! 
- Pójdziesz tam drogi Zaynie Javaddzie Maliku ( za cholerę nie wiem jak się jego drugie imię odmienia xd ) ! I wreszcie nauczysz się pływać, jak prawdziwy mężczyzna! Z resztą dla Ciebie nauka z Sophie to chyba czysta przyjemność, czyż nie? - zapytał zbulwersowany Louis
- No tak, ale wstydzę się jej powiedzieć, że czegoś się boję i to tak panicznie, uzna mnie za dziwaka. 
- Ja już bym Ciebie uznał za dziwaka, skoro w wieku 19 lat nie umiesz pływać! Zayn, życie to rollercoaster, a czasami są rollercoastery na wodzie ( np. <klik!> ) - zaśmiał się z tekstów Zayna
- Louis nie denerwuj mnie! 
Wtedy pomyślałam, że dosyć wysłuchiwania ich rozmów i zapukałam do drzwi. Otworzył Zayn. Pocałował mnie w policzek na powitanie, potem przywitałam się z skacowanym Loui'm. 
- No to jak, gotowy? 
- No taak.. - powiedział nie pewnym głosem Zayn
- On się boi i nie chcę tam w ogóle iść- wykrzyczał jednym tchem Lou.
- Louis! - krzyknął przerażony 
- Hhahaha- zaśmiałam się. - Słyszałam waszą dość głośną rozmowę, z resztą pół tego hotelu raczej też. 
- No chodź Zayn! - powiedziałam ledwo powstrzymując się od śmiechu, gdy widziałam jego przerażoną minę.
- Dla Ciebie wszystko, Sophie - uśmiechnął się 
Poszliśmy we dwójkę na plażę, rozłożyliśmy ręczniki na leżakach, posmarowaliśmy się olejkami z filtrem i w końcu zapytałam: 
- To idziemy do wody?
- Taak - odpowiedział niepewnie, przełykając ślinę.
Widok Zayna w rękawkach do pływania dla dzieci próbującego się nie utopić był na prawdę zabawny. Ta " lekcja" trwała jakieś 3 godziny po czym zgłodnieliśmy, więc poszliśmy na obiad. Zayn   stwierdził, że nigdy więcej nie da się namówić na żadną lekcję pływania ze mną. Podczas obiadu opowiadaliśmy sobie różne historie i przez prawie cały czas Zayn tłumaczył się czemu boi się wody i nie chciał nigdy pływać, myśli chyba, że się z niego śmieję z tego powodu, ale zupełnie tak nie jest, przecież każdy się czegoś boi. ]
- Nie przesadzaj Malik każdy się czegoś boi. - wtrąciłam
- No, a Ty czego się na przykład boisz? 
- Ludzi, znaczy nie wszystkich. Boję się odrzucenia, tego, że ktoś mnie zrani, albo nie zaakceptuje. A co ?
- To chyba lepszy jest już strach przed wodą. 
- Ah... tak. - westchnęłam 
 Gdy skończyliśmy jeść, poszliśmy do domków, a co dosłownie 5 sekund Zayn zatrzymywał się, żeby mnie przytulić. Uwielbiam go przytulać, jak nikogo innego. W jego ramionach czuję się taka bezpieczna. 
- A boisz się kolejek górskich? - zapytał, gdy wchodziłam już do domku
- Nie, a czemu pytasz? 
- To dobrze, pójdziemy do tego parku rozrywki, przyjdę po Ciebie o 15:30, ok? 
- Jasne - uśmiechnęłam się i weszłam do mojego pokoju. 
Chwilę odpoczęłam, oglądałam telewizję i zaczęłam się szykować. Ubrałam: <klik!>. Około 15:00 ktoś zapukał do moich drzwi, to byli Zayn i Lou. 
- Słuchaj Sophie, może ja będę mieszkał w Twoim pokoju a Ty razem z Zaynem ? - zaczął Lou
- Właśnie Sophie- uśmiechnął się Zayn - Denerwuje mnie już ciągłe sprowadzanie tych wszystkich lasek przez Louisa, a przed chwilą sprowadził jakieś dwie brunetki w strojach kąpielowych i zakomunikował mi, że szykuje trójkącik. Błagam zgódź się! - spojrzał błagalnym wzrokiem. 
- Jasne! - ucieszyłam się
Szybko przeniosłam swoje rzeczy do pokoju chłopaków, a raczej mojego i Zayna, dałam Louis'owi kartę do mojego domku i wyruszyliśmy razem z Zaynem do parku rozrywki. 

___________________________________________________________

strasznie krótki, ale nie mam czasu pisać dłuższego, bo już jutro obydwie wyjeżdżamy na obóz na 9 dni i przez ten czas nie będzie nowych rozdziałów. Jeśli czytasz to zaznacz co sądzisz i napisz komentarz :) LOVE YAA. 

piątek, 6 lipca 2012

Rozdział pięćdziesiąty. ♥


Rozdział  pięćdziesiąty 
*Roksana*

-Jak to w ciąży?- krzyknęłam oburzona, po prostu nie mogłam w to uwierzyć
- Tak proszę pani. Badania wykazały, że jest pani w ciąży.- odpowiedziała spokojnym tonem pani Mayson.
Siedziałam zamurowana na krześle i cały czas błagałam żeby był to sen.
- Co jeszcze wykryły te badania?-zapytałam
- Nic, oprócz tego, że jest pani w ciąży. Będzie musiała pani iść do lekarza, ale to już jak będzie pani w Londynie. 
- Yhm... dziękuję, do widzenia.
- Do widzenia.-pożegnała się ze mną miło
Wyszłam na z gabinetu i nie wiedziałam co myśleć o tym wszystkim, byłam jak sparaliżowana. 
Jak ja powiem o tym Harremu? Jak na to zareaguje? Może mnie zostawi albo coś? Co z moimi studiami? - te myśli nie dawały mi spokoju
 Szłam wzdłuż brzegu oceanu i rozmyślałam, z chwili na chwilę czułam się coraz gorzej. Myśl o tym, że jestem w ciąży nie dawała mi spokoju, miałam chęć po prostu umrzeć, wtedy bym nie musiała się niczym martwić. Szukałam w myślach jakiegoś sposobu, żeby chociaż jednego sposobu żeby o tym zapomnieć. Było ich parę, ale żaden nie wchodził w grę. Szłam dalej i czułam jak moje samopoczucie pogarsza się. Nagle poczułam jak ktoś rękoma zasłania mi oczy. 
- Hmm... Darby?- zapytałam 
- Kurde, zgadłaś.
Darby zdjął swoje ręce z moich oczu i stanął przede mną.
- Roksana?- zapytał
- Hmmm... ?
- A poszłabyś ze mną i resztą dziś do klubu?
- No nie wiem...
- Proszę- zrobił oczy jak kot ze shreka.
- No dobrze- powiedziałam uśmiechając się
- Jest!
- Hahahahaha ty się tak nie ciesz!
- A czemu nie?
- No nie wiem- oblałam się rumieniem
- Ok to ja się umawiamy?
- Bo my chcemy iść o 20, to może o 19:55 koło tego pamiętnego murka?- posłał mi piękny uśmiech
- Dobrze, mi pasuję.
- To ja będę szedł bo reszta mnie szuka.
- Paaa, do zobaczenia.
- Paaaa.
No i poszedł, a ja znowu zostałam sama, chociaż dzięki niemu na chwilę mogłam o tym zapomnieć.    Kiedy spojrzałam na zegarek była 17:33. Postanowiłam wracać do domu. Szłam spokojnie drogą do domu i myślałam tylko o tym żeby byś już w tym klubie.  Kiedy byłam już w domu zobaczyłam, że Harrego nie ma, pomyślałam że pewnie gdzieś wyszedł więc postanowiłam zacząć się szykować. Do wanny nalałam dużo wody i długo się kąpałam, szczerze mówiąc trochę się odprężyłam i cieszyłam, że nie zastałam Harrego w domu bo musiałabym tłumaczyć mu po co wyszłam i gdzie. Kiedy wyszłam z kąpieli była 18:46, stałam przed szafą i nie miałam bladego pojęcia co mam ubrać. Zdecydowałam się na < klik>. Kiedy już się ubrałam poszłam zrobić makijaż i tym razem wyprostowałam włosy. Kiedy byłam już gotowa była 19:40, miałam jeszcze chwilkę czasu więc postanowiłam sprawdzić czy ktoś do mnie dzwonił, był tylko sms o treści: Hej tu Darby, zapisz sobie mój numer. Zrobiłam to o co mnie prosił, schowałam telefon i wolnym krokiem wyszłam z domu. Szłam sobie i rozmyślałam ooo.. tak naprawdę o wszystkim, tylko nie o ciąży. Kiedy zbliżałam się do murka na którym się umówiliśmy, widziałam już z daleka, że siedzi tam Darby i śmiałam się sama do siebie pod nosem. 
- Jednak przyszłaś.- zaczął
- Przecież obiecałam. 
Między nami zapanowała niezręczna cisza i nie wiedziałam co zrobić. On pocałował mnie w policzek i zaczęliśmy iść w stronę klubu rozmawiając. Po jakimś czasie byliśmy już na miejscu, w klubie panowała świetna atmosfera, wszyscy tańczyli i bawili się. Zaraz kiedy weszliśmy postanowiliśmy iść do baru, zamówiliśmy po kolorowym drinku i rozmawialiśmy. Po chwili doszli do nas znajomi Darbiego z którymi poszliśmy potańczyć. Dj puścił jaką fajną piosenki, której nie znałam i tańczyłam ze wszystkimi. Dziewczyny zachowywały się tam zupełnie inaczej niż w Angielskich klubach, bez wstydu ocierały się o wszystkich chłopaków, kiedy ja tańczyłam " normalnie" krzywo się na nas patrzyły. Nie chcą wyjść na gorszą robiłam to samo co one, na początku byłam trochę skrępowana ale już po chwili byłam już rozluźniona. Tańczyliśmy dość długo, ale postanowiliśmy iść napić się drinków, ja i Darby zamówiliśmy znowu te same bo bardzo nam smakowały, Darby sprawiał,że po prostu nie mogłam przestać się śmiać, cały czas się wygłupiał i żartował. Po wypiciu drinków wróciliśmy na parkiet, teraz tańczyłam już jak każda inna dziewczyna choć cały czas czułam się dziwnie, tańczyłam koło Julie bo to dzięki niej wiedziałam jak się zachować, poszłam za nią do jakiś chłopaków. Ona tańczyła koło jednego a ja koło jego znajomego czy kogoś tam, grunt że stał obok. Śmiałyśmy się do siebie i " zmysłowo " tańczyłyśmy koło nich, choć nawet nie wiedziałam jak wyglądali. Nagle jeden z nich klepnął mnie w dupę, odwróciłam się do niego żeby go okrzyczeć czy coś. On złapał mnie za podbródek i  przyciągnął do swojej twarzy. Był niesamowicie przystojny choć i tak nie tak bardzo jak Harry. 
- Hej piękna.- powiedział do mnie
- Yyy czy my się znamy?- zapytałam i rozejrzałam się gdzie jest Julie ale kiedy odwróciłam zobaczyłam jak idzie z tym chłopakiem za rękę w stronę toalet. No to pięknie pomyślałam.
- Nie ale możemy się poznać.
- Nie dzięki.- chciałam już odejść ale on złapał mnie za rękę i mocno przysunął do siebie, mogę powiedzieć nawet że mnie szarpnął
- A mi się bardzo ten pomysł podoba.
- A mi nie i daj mi spokój!
- Dam ci spokój jak będę chciał. A więc gdzie się poznajemy tu na miejscu czy wolisz iść do mnie?
- Kretyn!- krzyknęłam i spoliczkowałam go
- U mnie? Wspaniale.- powiedział szorstko
Przełożył mnie przez swoje ramie i zaczął wychodzić z klub. Szarpałam i krzyczałam, żeby mnie puścił ale nie słuchał. Wyszliśmy już z klubu a ja z całej siły uderzałam go w plecy i krzyczałam : Poomocy! Nagle postawił mnie na ziemie, złapał mnie za podbródek i podniósł do góry.
- Sama sobie zasłużyłaś, dziś poznamy się wyjątkowo blisko.- powiedział i trzymając mnie mniej więcej w łokciu zaczął iść dalej. Byliśmy już przed klubem kiedy ktoś podszedł i z całej siły uderzył z pięści tego obcego w twarz, jak się okazało był to Darby. Nieznajomy aż upadł na ziemie.
- Roksana słyszałem jak krzyczysz pomocy. Gdzie on cie zabierał?- zapytał zdyszany Darby
- Ja nie wiem ,spytaj tego zboczeńca.- powiedziałam pokazując palcem na obcego chłopaka który wstawał z ziemi
- A tobie koleś co nie pasuje? Ona idzie ze mną.- powiedział podchodząc do nas
- Ha ha ha, śmieszny jesteś.- odpowiedział mu Darby i zaczęliśmy wracać do klubu
- Głuchy jesteś?!- powiedział szorstko obcy i szarpnął Darbiego za ramie
- Nie, nie jestem głuchy- złapał mnie mocno za rękę Darby- chodźmy  od tego debila
- Debil? Czy ty sobie za dużo nie pozwalasz?!
- Nie wydaje mi się.
W tym momencie Darby upadł na ziemie a obcy chłopak kopał go w brzuch.
- Zostaw go!- krzyczałam ze łzami w oczach
- Pierw się nauczy jak odzywać się do lepszych.- odpowiedział obcy
Nie wytrzymałam i z całej siły odepchnęłam go od Darbiego i z całej siły krzyknęłam.
- Zostaw go rozumiesz ?!
- Dobra, dobra. Lubię takie zadziorne.- powiedział, załapał mnie za to samo miejsce na ręce i zaczął  prowadzić w stronę parkingu.
- I mnie też!- krzyknęłam i tak jak tylko mogłam z pięści uderzyłam go w nos, zaczęła lecieć mu z niego krew
On trzymał się za nos, a ja uciekałam jak najszybciej po Darbiego, podniosłam go z podłogi i zaniosłam do klub w poszukiwaniu jego znajomych. Zaraz przy wejściu zobaczyłam Roba, jednego z  nich.
- Co się stało z Darbim?- krzyknął wyrzucając papierosa którego palił
- Jeden chłopak go pobił, pomóż mi.- Rob wysłuchał i złapał Darbiego pod drugie ramie
Postanowiliśmy z Robem, że najlepiej będzie jak zaniesiemy go do domu. Na szczęście zbiegła się reszta jego przyjaciół i obiecali mi, że zadzwonią do mnie z telefonu Darbiego jutro i powiedzą jak się czuje a mi kazali iść do domu i niczym się nie przejmować. Ja w głębi duszy byłam załamana, że przeze mnie Darby był w takim stanie. Kiedy żegnałam się z Julie ona dała mi proszek z narkotykami do ręki i powiedziała: ulżyj sobie, miałaś dziś ciężki dzień. Nie mówiąc nic uśmiechnęłam się do niej i odeszłam. Poszłam na plażę gdzie po raz pierwszy wzięłam to świństwo, usiadłam na piasku i rozsypałam proszek na ręce. I nawet chwilę się nie zastanawiając wciągnęłam go nosem, czułam, że po prostu nie dam rady jeżeli go nie wezmę, byłam załamana. Wszystko spadło na moją głowę, Darbiego pobili, ja chyba znowu uzależniłam się od narkotyków, a najgorsze jest to, że za dziewięć miesięcy urodzę dziecko.  

__________________________________________________________________

Teraz nie było za wesoło, ale obiecuję, że niedługo już wszystko wróci do normy :D
I chciałam podziękować wszystkim czytelniczkom ponieważ to dzięki was jest już 50 rozdziałów i to dzięki wam uśmiecham się gdy widzę pozytywne komentarze:)  
Za błędy przepraszam.