niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział trzydziesty. ♥


Rozdział  trzydziesty
* Lexi *

Kiedy szłam w ich stronę przez głowę przechodziły mi najgorsze myśli. Ich twarze było już bardzo blisko siebie. Jestem pewna, że gdybym im nie przerwała…
- Hej Niall, szukałam cię.- powiedziałam, sztucznie się uśmiechając
-Czyżby?- odpowiedział oschle
- Tak, co w tym dziwnego?- powiedziałam trochę zorientowana
- Bo myślałem, że lepiej ci z Liamem.- odpowiedział jeszcze oschlej niż poprzednio
- Z Liamem ?! On tylko poprosił żebym z nim zatańczyłam a ja…
- A ty poszłaś z nim. A na dodatek tańczyliście bardzo …
- No jak !? Na pewno nie tak blisko jak ty teraz z nią.- i pokazałam  wzrokiem na dziewczynę która flirtowała przed chwilą z Niallem.
-  Taa jasne. Ty masz prawo się z innymi przytulać a ja nie mogę nawet z nikim porozmawiać?!
- Cooo !? Czy ty oszalałeś? Ja tylko z nim tańczyłam a ty masz do mnie pretensje.
- Yhm co jeszcze? Może powiedz mi, że chodzenie na czułe spacerki z jakimiś chłopakiem  też było w porządku?!
- Jakie czułe spacerki? A poza tym nie było cię tu! Byłeś w New Yorku więc skąd w ogóle możesz wiedzieć o tym?
- Mam swoje źródła.
- No ja jestem ciekawa jakie.
- Na przykład Kate.
- Jaka Kate ?!- Niall w odpowiedział pokazał  na dziewczynę z którą rozmawiał
- I skąd ona może wiedzieć takie rzeczy?
- Widziałam.- odpowiedziała ta cała Kate
- Wiecie co?! Mam tego dość. Oboje jesteście nienormalni!
Odchodząc od nich usłyszałam : pff… Kto to powiedział? Oczywiście nasza kochana Kate!  Nie wiedziałam gdzie się podziać więc odszukałam chłopaków. Po drodze widziałam tylko tańczących razem Roksanę i Harrego. Uśmiechnęłam się do Roksany na co ona oczywiście odpowiedziała uśmiechem.
Postanowiłam pójść do kuchni. Po drodze zabrałam jakieś dziewczynie drinka z ręki. Wiem było to trochę dziwne, ale nie miałam ochoty robić go sobie sama. Wzięłam dużego łyka, muszę przyznać, że drink był dość mocny i trochę zakręciło mi się w głowie. Nie zważając na to szłam dalej. Doszłam do kuchni. Był tam straszny bałagan. Ale nie to przykuło moją uwagę. Na blacie szafki siedział zamyślony Liam. Usiadłam się koło niego. On nawet nie zareagował. Cały czas patrzał się na swoje ręce.
- Liam?- odezwałam się pierwsza. On podniósł głowę  i spojrzał na mnie.
- Tak?- odpowiedział. Ale miałam wrażenie jakby był nieobecny
- Coś się stało? Jesteś smutny.
- Nie. Nie mam się z czego cieszyć więc jestem smutny.
- A czemu nie zaprosiłeś Danielle?
- Nie jesteśmy już razem.
- Czemu?
- Nie układało nam się. Więc ona ze mną zerwała.
- To dlatego jesteś smutny.- usiadłam bliżej niego i objęłam go.- wszystko będzie dobrze.
Nastała cisza. Siedzieliśmy w uścisku. Cisza była fajna, ponieważ rozumiałam go bez słów. Nagle on powiedział szczęśliwy:
- Koniec tych smutków. Chodź potańczyć.- on zeskoczył z blatu i podał mi rękę.
- Dobry pomysł.- podałam mu rękę i również zeskoczyłam z blatu.
Poszliśmy w stronę salonu, weszliśmy w tłum ludzi. Przez to co zobaczyłam aż zakręciło mi się w głowie. Zobaczyłam jak Niall i kochana Kate tańczą ze sobą, ale nie był to zwykły taniec. Tańczyli… bardzo blisko siebie. Niall spojrzał się na mnie. Moja mina musiała być dość śmieszna, bo stałam jak słup z szeroko otwartymi oczami. Liam trzymał mnie za rękę od momentu gdy zeszłam z blatu. Dobrze, że mnie trzymał bo chyba bym zemdlałam. Postanowiłam, że nie dam mu satysfakcji i zaczęłam tańczyć z Liamem w ten sam sposób jak Niall z kochaną Kate. Dlaczego mówię na nią kochana? Ponieważ nie wiem co Niall w niej widzi, a poza tym nie wiem jakim cudem Roksana ją wpuściła na jej urodziny. Może weszła tą samą metodą co ja…. nie ważne.
Tańczyłam z Liamem, mu najwyraźniej nie przeszkadzał sposób w jaki tańczyliśmy. Kiedy spojrzałam kontem oka na Nialla i Kate znowu przeszłam szok. Całowali się! Liam najwyraźniej zobaczył to co ja więc wziął mnie za rękę i wyprowadził z tłumu. Wyszliśmy na dwór. Było już całkiem ciemno. Na niebie było pełno gwiazd, a księżyc mocno świecił. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. Niby było to dziwne, bo wciąż chodziłam z Niallem. Choć z drugiej strony on się całuje z jakąś Kate. Do oczu napłynęły mi łzy. Liam mnie czule objął i powiedział
- No, dziś chyba oboje mamy pecha.- ja wtuliłam się w niego z całej siły a łzy spływały z oczu jak z wodospadu. Nie mogłam się uspokoić. Uniosłam zapłakaną twarz i spojrzałam mu w oczy
- Dziękuję, że jesteś tu ze mną.- on otarł ręką moje łzy i powiedział
- Zawsze będę przy tobie jeśli będziesz mnie potrzebować.
Staliśmy wtuleni w siebie. Całkowicie straciłam poczucie czasu. Kiedy spojrzałam na zegarek była 20:45.
- No już czas na niespodziankę dla Roksany.
On złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę salonu. Ja ustałam po lewej stronie, a chłopacy wzięli  tort i zaczęliśmy go wieś w stronę Roksany. Muszę przyznać był po prostu super! Harry śpiewał do mikrofonu, a reszta za nim „ Happy Birthday to You". Roksana była w niebo wzięta. Kiedy skończyliśmy śpiewać Roksana pomyślała życzenie, wzięła głęboki wdech i zdmuchnęła świeczki.  Wszyscy zaczęli klaskać, każdy dostał kawałek ciasta. Kiedy zjedliśmy wróciliśmy do tańca. Tańczyliśmy w kółku. Całkiem już zapomniałam o sprawie z Niallem, postanowiłam cieszyć się chwilą. Ale oczywiście ktoś musiał to przerwać. Był to Niall. Ten to ma tupet! Pierw całuje się z innymi a teraz do nas przychodzi. Nie wytrzymałam i krzyknęłam do niego:
- Co to za jedna?!
- Koleżanka, ze szkolnych lat.- widać było, że wymyślił to na poczekaniu.
Roksana i Harry gdzieś poszli. Chłopcy również gdzieś się oddalili. Ja wzięłam Nialla na bok i zapytałam rozłoszczona:
- Czyli teraz dziewczyny z którymi się całuje nazywają się „ Koleżankami ze szkolnych lat” ?!
- Oj daj spokój!
- Daj spokój?! Czy ja nic dla ciebie nie znaczę ?!- do oczu znowu napłynęły mi łzy
- Przecież ty masz 2 innych chłopaczków!
- Jakich dwóch innych chłopaczków?! Co ta Kate ci nagadała?!
- Nic mi nie nagadała!
Kiedy spojrzałam mu w oczy  zobaczyłam, że jest całkowicie pijany.
- Dobra pogadamy jutro.
Odeszłam i  otarłam łzy. Przedzierając się przez tłum zobaczyłam Alexa. Nie byłam pewna czy to dobry moment żeby do niego iść, ale jednak do niego poszłam.
- Hej.- powiedziałam smutna
- Hej, co jest?
- Nic, potrzebuje czegoś mocnego.
On spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Lexi uspokój się. Co się stało?
- Aaa nic szczególnego poza tym, że chłopak którego kochałam całował się przed chwilą z inną.
- Wszystko będzie dobrze.
- Nic nie będzie dobrze! Wszyscy  mówią, że będzie dobrze a nie będzie! Roksana leci sobie z Harrym na wakacje, a ja?! Ja będę gnić w Londynie i płakać!
Alex przytulił mnie, ja odwzajemniłam uścisk, ale po chwili nic nie mówiąc odeszłam. Mi przez te wypite drinki i całą sytuacje też odbijało. Pobiegłam na górę do łazienki.
Usiadłam w rogu i zaczęłam płakać. Łzy mnie nie słuchały. Płakałam jak małe dziecko, musiałam wyglądać okropnie. Wstałam i spojrzałam do lustra. Miałam rację, na twarzy miałam czarne smugi od rozpłyniętego tuszu do rzęs. Wszystko szybko zmyłam i używając kosmetyków Roksany wszystko poprawiłam. Wyszłam z łazienki. Ah tak, przecież miałam iść do Roksany. Poszłam w stronę jej pokoju. Podsłuchałam rozmowę jej i Harrego. Chyba się nie spóźniłam- pomyślałam. Wyskoczyłam zza rogu i powiedziałam radośnie:
- I jak tęskniłaś za nią?
Roksana cieszyła się Suzą ( tak, wiem imię jej psa jest śmieszne. No ale w końcu wymyśliła je mając 9 lat). Chłopcy dołączyli do nas. Wszyscy razem się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Później wypiłam jeszcze 2 drinki. Było mi nie dobrze i kręciło się w głowie. Wszystko widziałam jak przez mgłę. Upadłam na ziemię i nie mogłam wstać. Zaczęłam śmiać się sama z siebie. Nagle poczułam, że ktoś mnie podnosi.
- Jezu Lexi, jak ty wyglądasz.- rozpoznałam głos Liama
- Coś jest nie tak?- i znowu wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem. Liam westchnął i powiedział
- Zawiozę cię do domu.
- Dobrze.
Wyniósł mnie z domu na rękach i posadził w swoim samochodzie.
- Gdzie mieszkasz?- zapytał.
Ja podałam mu adres i ruszyliśmy. Jechaliśmy nic nie mówiąc. Nagle znowu odezwał się Liam
- Upiłaś się tak przez Nialla, prawda?
- Nie, no coś ty.- mówiłam znowu się śmiejąc
- Niech ja go zobaczę- powiedział pod nosem Liam.
Dotarliśmy pod mój dom. Liam wysiadł z samochodu, otworzył drzwi od mojej strony, wziął mnie na ręce i zaniósł do domu. Ja otworzyłam drzwi. Powiedziałam Liamowi gdzie jest moja sypialnia. On do niej poszedł i delikatnie położył mnie na łóżko. Kiedy chciał już wychodzić zawołałam
- Zostaniesz ze  mną? Boję się być sama.
- Dobrze, położę się w salonie.
- Chyba oszalałeś! Kładź się koło mnie.
- No dobrze.
Liam położył się koło mnie. Ja wtuliłam się w niego i powiedziałam.
- Dziękuję ci za wszystko.
On gładził moje włosy ręką, a ja po chwili zasnęłam.  

_______________________________________________________________________

Ale mi szybko zleciało! Już 30 rozdział *.*

Bardzo was przepraszam za tą akcje z tym, że Paulina chce odejść. No, ale tak się zachowywała, więc nic nie poradzę. Cieszę się, że wszystko wróciło do normy. 

Rozdział dwudziesty-dziewiąty. ♥

Rozdział  dwudziesty-dziewiąty
* Roksana*

-Jak to na Malediwy?! - krzyknęłam przeogromnie szczęśliwa, a zarazem zdziwiona.
- Obiecałem Ci prezent, na który miałaś poczekać do wieczora, bo jak widzisz jest wyjątkowy - uśmiechnął się Harry.
- Ale ja myślałam, że będzie to łańczuszek, bransoletka, kolczyki coś z tych rzeczy.. - powiedziałam.
- Rozumiem, że Ci sie nie podoba - zasmucił się Hazza.
- Nie, nie to nie tak! Ja po prostu.. tak Cię kocham. - przytuliłam go mocno i pocałowałam.
- No i o taką reakcje mi chodziło. Czyli ci sie podoba? - uśmiechnął się łobuzersko Harry.
- Jasne, że tak! - niemal wypiszczałam.
- Plaża, morze słońce.. i ty w bikini - zaczął rozmarzać Harry, kiedy lekko puknęłam go.
- Hazza głuptasie! - uśmiechnęłam się.
- Twój głuptasie - dodał uwodzicielsko chłopak.
Wszystko dobrze, pięknie tylko nie wiem najważniejszej rzeczy. Kiedy lecimy, na te "wakacje". Szybko wyjęłam bilet z koperty, i kiedy nawet nie zdążyłam przeczytać, przerwał mi Harry:
- Ahh tak, i na to wszystko muszę czekać, aż dwa dni.
- Ile?! Omw, Harry zaskoczyłeś mnie..
Wiedziałam, że to będzie świetny pobyt, ale nie podejżewałam, że to wszystko już jutro. Nawet się nie wyrobie - pomyślałam. Zwolnienie ze szkoły, to wszystko w tak krótkim czasie?
- Jeśli chodzi o twoje studia, rozmawiałem już o tym z twoimi rodzicami. Załatwili wszystko, więc masz czas wolny tydzień :) 
- I to w dodatku z tobą - powiedziałam, uśmiechając się pięknie.
Usłyszeliśmy pisk na dole, i od razu przerywając rozmowę wyszliśmy z pokoju. Harry wziął mnie na rękę, i schodząc po schodach powiedział:
- A teraz, druga część prezentu. 
Zaniemówiłam, zobaczyłam białego, małego pieska. Identyczny, jakiego miałam w Polsce. Nie mogłam wziąć Suzy ze sobą, ponieważ nie było to dozwole na warunki mojego lotu. Zza rogu salonu wyszła Lexi z uśmiechem na twarzy:
- I jak tęskniłaś za nią?
- A jednak to Suza! - powiedziałam szczęśliwa.
Podbiegłam do niej i pogłaskałam po brzusku. Długo brakowało mi zabawy z nią. Przypominają mi się najróżniejsze czasy spędzone w miły sposób. Wzięłam ją chętnie na ręce, i zrobiłam " noski, noski", jak wtedy gdy byłam dzieckiem. Teraz osiągnęłam pełnoletność, a i tak ją nadal z utęsknieniem kocham. Reszta chłopaków doszła do nas, i przyglądała się słodkiemu widokowi, w jaki zabawiam się z pieskiem. 
- To prezent od nas wszystkich - powiedział Zayn, z ładnym uśmiechem.
- A przy okazji, muszę Ci powiedzieć, że słodko razem wyglądacie - wybuchnęliśmy wszyscy śmiechem.
Chciałabym jeszcze spędzić z nią troche czasu, ale przecież jutro wyjeżdzam. Widząc minę chłopaków i Lexi, doskonale wiedzieli o tym wyjeździe. W końcu rodzice, wujek i ciocia wrócili do domu. Ich miny, dopatrujące bałagan w całym domu nie były najlepsze - ale w końcu, moje święto się jeszcze nie skończyło. Pożegnałam się z wszystkimi przytulając i pocałunkiem z Harrym. 
Wróciłam do pokoju, jeszcze raz spojrzałam na bilet. Godzina 17:00 wylot, no pięknie.. Zostało mi tylko 18 godzin. Zadziwiająco, po chwili dostałam sms, od Harrego. Będę jutro po Ciebie o 16:25. Buziaki, dobranoc. Byłam już za bardzo zmęczona, żeby napisać dłuższą treść i wyrazić moje zdziwienie. Jedyne co odpisałam to Ok, dobranoc. Ogarnęłam tylko trochę mój pokój. Wzięłam wyjątkową i szybką kąpiel z bąbelkami. Nastawiłam budzik na 8:00 i od razu kładąc się do łóżka zasnęłam. 

*

Obudziłam się, spojrzałam na zegarek była 10:32. Co?! Po raz pierwszy, nie obudził mnie budzik. Nikt inny również mnie nie budził, bo wiedzieli, że byłam zmęczona po wczorajszym świętowaniu. Zerwałam się z łóżka, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół. Jedyne co zastałam, to omlety i kartkę na stole. Wyszliśmy na miasto, pomóc Ci w zakupach. Nie martw się, Suza jest z nami. 
Usiadłam się na kanape, włączyłam telewizor i zjadłam wcześniej przyrządzone śniadanie. Chwile posłuchałam nowości na Vivie i poszłam na górę zacząć się pakować. Ugh, jak ja tego nie nawidzę. Po 2 godzinach, wyjątkowo szybko jak na mnie byłam już spakowana. Wszyscy wrócili z miasta. Otrzymałam od nich trochę zakupów, nowych trendów z których wybrałam zestaw na podróż: <klik>. Na Malediwach jest strasznie ciepło, więc pokazać trochę ciałka nie zaszkodzi. Pożegnałam się, dzwoniąc do Lexi, pisząc sms do chłopaków. Równo o 16:25, usłyszałam pukanie do drzwi. Wiadomo - był to Harry :) 

_______________________________________________________________________

no i jest 29. 
a tu macie bohaterów, poprzednich rozdziałów :

Kate:



Nathan:
                                       

sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział dwudziesty-ósmy. ♥

Rozdział  dwudziesty-ósmy
* Roksana*

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień - moje 18 urodziny. Myślę, że wszystko już gotowe. I w końcu, za minutę 19:00. Stres, stres i jeszcze raz stres. Playlista, złożona z mixu piosenek - po trochę, Lady Gagi, Britney Spears, Katy Perry, Enrique Iglesias, Justin Bieber itp. włączona. Szłyszę pierwsze, głośne pukanie do drzwi. " Happy Birthday, Roksana! ", wykrzyczeli znajomi. Wśród nich, nie widziani dość sporo czasu Sadie, Amelie, Suzanne, Mike i Jose. Na ich widok, przyznam - bardzo się ucieszyłam. Z radością, odpowiedziałam:
- Thank you sooo much!
Poprowadziłam ich dalej, do dużego stołu, gdzie mieli się rozgościć. Impreza trwa, kolejni goście przychodzą. Otwieram każdemu drzwi, przyjmuję od niektórych prezent i bawię się dalej. Idę znów do drzwi, tym razem przy otwarciu, zauważyłam wytatuowaną dziewczynę.
- Hii! I'm Kate. Happy Birthday! - powiedziała sympatycznie do mnie.
Z zadziwiającym spojrzeniem, podziękowałam i wpuściłam ją do środka. Cały czas dziwiłam się, kto to jest? No cóż, w końcu to mój dzień, moja impreza! Kolejni goście, kolejne wrażenia.

I jest w końcu Lexi! Przyjacielskie uściski, wyjątkowe życzenia od przyjaciółki i radość świętowania z nią tego dnia. Odłożyłam prezent od Lexi, i wyszłam w kuchni, sprawdzić jak trwa impreza. Zobaczyłam przejście, jak na czerwonym dywanie. Goście stali po bokach, a ja nic nie rozumiejąc, zaczęłam iść prosto. Poczułam dotyk na ramionach i za moimi plecami usłyszałam:
"Cause I can love you more than this

Love you more than this.."
Od razu się odwróciłam, i ujrzałam loki i zielone oczy Harolda. W moim oku, zakręciła się łza szczęścia, ale nie mogłam się rozkleić, nie teraz. Zbliżyłam się do Harrego, i namiętnie go pocałowałam. W tle rozległy się hałasy i oklaski. Po czasie, szczęśliwi oderwaliśmy się od siebie.
Zaczęła lecieć, tym razem cała piosenka " More than this ". To był nasz pierwszy taniec, w to wyjątkowe święto. Zaczęło się od przytulanego. Położyłam głowę na ramieniu Harrego i usłyszałam szept:
- Wszystkiego najlepszego, skarbie. - powiedział Harry, całując mnie w policzek.
- Dziękuje - odpowiedziałam, odwracając głowę tak, że teraz stykaliśmy się nosami.
Solówka Harrego i znów namiętny pocałunek. Mocniejszy uścisk, idealna chwila której nigdy nie chciałabym kończyć. Koniec piosenki, złapałam Harrego za rękę, przeciskając się przez tłum, do kuchni.
- Ja taak..,ja tak się cieszę, że cię widzę! - w końcu wyjąkałam.
- Nic nie mów - odrzekł Harry, łapiąc mnie za ręce i całując w czoło.
- A czy moja księżniczka, wytrzyma w oczekiwaniu na prezent, do końca imprezy? - zapytał Hazza.
- Hmm.. no nie wiem - odpowiedziałam, uśmiechając się piękne i przekonująco.
- Nie każ mi Cię prosić - zaśmiał się Harry, po czym wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę balkonu, prowadzącego do basenu.
- Harryy, nie, nie proszę! Taak poczekam! - krzyczałam, nie mogąc przestać się śmiać.
- Napewno? - spytał jeszcze raz Harry, stojąc kilka metrów od basenu.
- Tak, napewno Haroldzie! - uśmiechnęłam się łobuzersko.
Wróciliśmy do domu, i stojąc w samym środku impręzy, Harry póścił moją dłoń i gdzieś pobiegł. Dopiero po chwili, słysząc jego głos zobaczyłam go z mikrofonem, stojącego na stole. Za mną dobiegały piski, a odwracając się ujżałam Louisa, Zayna i Liama, z prze ogromnym tortem. Było na nim nasze grupowe zdjęcie, z dnia imprezy kiedy się poznaliśmy. Po bokach były wbite świeczki zwane fontanną i ostatnia część pomysłowości chłopaków - 18 świeczek. Niemal nie zapiszczałam, z wrażenia, cudownego widoku. W oddali rozległa się melodia " Happy Birthday to You", a przez mikrofon głos Harrego. Chłopcy podeszli do mnie z tortem. Część zdmuchiwania świeczek.. tylko życzenie? `Być szczęśliwa foreveeer, z Harrym`.
- Dmuuhh! - oby się spełniło, pomyślałam i usłyszałam oklaski dochodzące w moim kierunku.
Po mojej lewej stronie widoku na gości zauważyłam samą Lexi, a gdzie Niall? W takim momencie? Poczułam się zaniepokojona, ale od razu rzuciła mi się w oczy, jego miętowa koszula. Rozmawiał z tą wytatuowaną dziewczyną, na którą dziwnie patrzyłam przy wejściu? O co tu chodzi?
Roksana, nie możesz zawieść gości! Uggh. Podniosłam wzrok, nie przejmując się niczym, ruszyłam dalej bawić się na imprezie. Ja, Harry, Zayn, Lexi, Liam i Louis tańczyliśmy wszyscy razem w okręgu. Brakowało tylko jednej osoby, która zajęta była rozmową. Impreza powoli się kończyła, wszyscy wyszli łącznie, z dziewczyną która miała na imię.. .. tak, Kate! Niall wrócił do naszego towarzystwa.
- Co to za jedna? - zapytała zaniepokojona Lexi.
Niall ukrywając coś jedynie co odpowiedział, to:
- Koleżanka, ze szkolnych lat.
Wszędzie bałagan, porozrzucane serpentyny, butelki, jedzenie, wszystko razem. I teraz niespodzianka od Harolda. Poszliśmy do pokoju, gdzie były rzeczy chłopców. Usiedliśmy na łóżku. Harry trzymał w ręku jakiś papierek. Popatrzył mi głęboko w oczy i zapytał:
- Wiesz, że mam tydzień wolnego, od trasy koncertowej?
- Taaak, to wspaniale. - odpowiedziałam z zachwytem.
Podał mi `papierek` do ręki, a ja jedyne co przeczytałam to lot.. Male..
- Lecimy na Malediwy! - wykrzyczał Harry.

_______________________________________________________________________

Nie udzielam się na tamten temat. Po prostu lekcje do 15,16 i pełno nauki to już nie moja wina.
i nigdzie nie odchodzę. (: / Paulina.