niedziela, 6 maja 2012

Rozdział jedenasty. ♥

Rozdział  jedenasty
* Roksana *
Pochłonęła mnie śpiączka. Czułam wszystko, byłam obecna, a zarazem mnie tam nie było. W moich myślach, było milion codziennych obrazów, co przeżyłam, ile przeszłam. Z mojego obrazu światła, po czasie zmienił się obraz rzeczywisty, taki jaki codziennie widziałam. Kątem lewego oka, dostrzegłam zapłakaną, siedzącą przy mnie Lexi, trzymającą mnie za dłoń. Po drugiej stronie widziałam moich rodziców, o mało nie krztuszących się łzami, gładząc mój policzek i mówiąc coś do mnie. Niestety nie mogłam nic powiedzieć, nie mogłam się ruszyć, przełknąć śliny, ani mrugnąć okiem. Moje uczucie było zbędne, tak jak bym była zupełnie nie obecna. Ku mojemu trudowi, udając się uchylić oczy trochę bardziej, ujrzałam krążącego po pomieszczeniu, pogrążonego w smutku Harrego. Dalej na drugim planie, za szybą widziałam 3 sylwetki chłopaków, niestety 4 też tam był, a całą historię dobrze pamiętałam. Maszyna zaczęła pikać, a serce bić mi mocniej. Zobaczyłam tylko wybiegające cienie, a za nim wbiegające kolejne. Czułam przemieszczanie się, z jednego miejsca na drugie, odcięcie do maszyny i podłączenie do mocniejszej. Teraz przypomniało mi się chwilę spędzone z babcią, która już nie żyje. Doskonale pamiętam pośpiech lekarzy i wywóz na salę operacyjną. Teraz wiedziałam gdzie jestem i gdzie mnie zabierają...

*...Nie znałam czasu, sekund, minut, godzin, ale było to po pewnym czasie...*

Leżąc i myśląc, czułam się jak nowo narodzona. Mogłam otworzyć oczy. Zza ściany, usłyszałam kogoś strasznie szczęśliwego. Kiedy przysłuchałam się dokładniej wiedziałam, że to śmiech mojej przyjaciółki Lexi. Usłyszałam również odcinek rozmowy z lekarzem. Mamrotał, że szybko z tego wyjdę i nikt nie musi się o nic martwić. Uśmiechnęłam się sama do siebie pod nosem. Po chwili zauważyłam otwierające się drzwi. Próbowałam się podnieść, ale jedyne co mogłam, to przesunąć głowę o kilka milimetrów. Do sali wszedł lekarz i spytał o stan jak się czuję. Po cichu wyszeptałam, z lekkim uśmiechem na twarzy:
- nie najgorzej :)
Zapytał, czy może wpuścić rodzinę i przyjaciół. Nic nie mówiąc, lekko pokiwałam głową, że tak. Lekarz wyszedł i zawołał na korytarzu. Po chwili zobaczyłam w drzwiach wchodzącą Lexi, po niej rodziców, za nimi chłopaków. Wśród nich zdenerwowany, lecz szczęśliwy Harry, oraz uśmiechniętych na mój widok: Louisa, Nialla i Liama, a na końcu Zayna...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział smutny, ale w następnych wydarzy się dużo, dużo więcej :)
_________________________________________________________________
PL - Jeśli to czytasz, proszę zostaw komentarz! :) Kolejny rozdział już jutro!
EN - If you read this, please leave a comment! :) The next chapter will be tomorrow!
SV - Om du läser detta, lämna gärna en kommentar! :) Nästa kapitel kommer att bli imorgon!
DE - Wenn Sie dies lesen, bitte einen Kommentar! :) Das nächste Kapitel wird morgen sein!
IE  -Má léann tú seo, le do thoil saoire a comment! :) Beidh an chéad chaibidil eile amárach!
CS - Pokud toto čtete, prosím zanechat komentář! :) Příští kapitola budezítra! 
RU -
 Если вы читаете это, пожалуйста, оставьте комментарий! :) В следующей главе будет завтра!

sobota, 5 maja 2012

Rozdział dziesiąty. ♥

Rozdział  dziesiąty
* Lexi *
Przez całe moje życie widziałam wiele rzeczy, wiele ludzi, dużo się śmiałam, czasem płakałam, popełniłam wiele błędów, niektórych z nich żałuje do dziś, ale wiem, że tego błędu nigdy sobie nie wybaczę …
* 10 minut wcześniej *
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam coś, co wydawało mi się najgorszą rzeczą jaką mogłam sobie wyobrazić .. do teraz. Ujrzałam całujących się Lexi i Zayn’a. Wybiegłam z hotelu i pobiegłam na dół do chłopaków, którzy na nas czekali. Wtuliłam się w niego i do ucha powiedziałam mu smutnym głosem:
- Roksana zdradzała Harrego.
- Cooo ?!- Niall krzyknął na cały głos.
Wszyscy spojrzeli się na nas. Louis zapytał co się stało.  Niall odpowiedział mu, że Roksana zdradziła Harrego. Wszyscy spojrzeli się na mnie pytającym wzrokiem. Z wyjątkiem Harrego. Louis spytał z kim. Opowiedziałam im co zobaczyłam wychodząc z łazienki. Harry momentalnie posmutniał, w jego oczach widziałam smutek i łzy. Przytuliłam Niall’a. Potrzebowałam wsparcia bo wiedziałam jak to się może skończyć : Harry pokłuci się z Zayn’em, rozpadnie im się zespół, Niall wróci do Irlandii. Nagle z hotelu wybiegła Roksana. Wszyscy rzucili jej wrogie spojrzenia. Ja nie miałam odwagi spojrzeć jej w oczy bo wiedziałam, że mówiąc o tym chłopaka zachowałam się koszmarnie. Niall powiedział :
- Nie radzę Ci do niego podchodzić, on nie chce Cię widzieć.
Trochę mnie to zdziwiło bo Harry nic takiego nie powiedział. Ale teraz to rozumiem Harry to jego najlepszy przyjaciel, a on chciał dla niego jak najlepiej. Harry wstał z murku i przeszedł na drugą stronę ulicy.. Widocznie to wszystko go przerosło i chciał pobyć sam. Roksana pobiegła za nim. Wbiegła na ulice. I wtedy zobaczyłam najgorszą rzecz jaką mogłam sobie wyobrazić. Roksanę przejechał samochód. Kierowca nie zdążył wyhamować. Pobiegłam w jej stronę. Roksana leżała na ziemi. Nagle czas zwolnił. Wszystko działo się w zwolnionym tempie. Zobaczyłam tylko jak Liam dzwoni po karetkę. Upadałam przed nią na kolana i dusząc się łzami, których nie mogłam powstrzymać krzyczałam : Roksana ! Płakałam, cały widok zasłaniały mi łzy. Po chwili usłyszałam dźwięk karetki. Niall wziął mnie na ręce i zawiózł do szpitala. Po chwili siedzieli tam wszyscy. Siedzieliśmy a ja płakałam jak małe dziecko. Przez głowę przechodziły mi najgorsze myśli. Wiedziałam, że kochałam Roksanę jak siostrę i nie wybaczyła bym sobie gdyby coś się jej stało, a co dopiero przeze mnie. Niall siedział ze mną a ja już nie miałam siły płakać. Teraz tylko myślałam. Myślałam o Roksanie, o tym, że poza nią  nie mam praktycznie nikogo, bo cała moja rodzina jest w Australii. Obwiniałam się bo to była moja wina. Myślałam co by było gdyby bym nie powiedziała chłopakom o tym co zobaczyłam, gdybym jej nie zabrała do New York’u, gdybyśmy nie poznały chłopców… Przez te rozmyślanie straciłam poczucie czasu. Kiedy spojrzałam za okno zorientowałam się, że przesiedziałam tu całą noc. Niall spał oparty o mnie, a Harry spał na krześle naprzeciwko. Oczy mnie bolały. Obudziłam Niall’a.
- Jak się czujesz? – zapytał zaspanym głosem.
- Źle oczy i głowa mnie bolą. A gdzie Roksana ?
- Nie wiem, kiedy tu przyszliśmy pielęgniarka powiedziała, że ją operują.
- Idę się dowiedzieć co z nią.
Wstałam i poszłam pytać pielęgniarek czy która coś wie.  Jedna powiedziała, że teraz nie można jej odwiedzać, bo jest po operacji i śpi. Poszłam do poczekalni gdzie siedzieliśmy i przytuliłam Niall’a. Rozpłakałam się i opowiadam mu wszystko o czym myślałam. Musiałam się komuś wygadać, bo poczucie winy nie dawało mi spokoju. On gładził ręką moje włosy i mówił, że wszystko będzie dobrze. Postanowiliśmy pojechać do hotelu po rzeczy dla Roksany. Ja też musiałam się przebrać. Umyłam zęby, zmyłam makijaż.. chociaż sama nie wiem czy można było nazwać to makijażem bo był cały rozmazany. Ubrałam się w < kilk> . Spakowałam trochę ciuchów dla Roksany i szczoteczkę. Wróciliśmy do szpitala. Siedzieliśmy w ciszy. Gdy nagle podszedł do nas lekarz. Powiedział, że operował Roksanę. Zaprowadził mnie do swojego gabinetu i zaczął mówić …
_________________________________________________________________
PL - Jeśli to czytasz, proszę zostaw komentarz! :) Kolejny rozdział już jutro!
EN - If you read this, please leave a comment! :) The next chapter will be tomorrow!
SV - Om du läser detta, lämna gärna en kommentar! :) Nästa kapitel kommer att bli imorgon!
DE - Wenn Sie dies lesen, bitte einen Kommentar! :) Das nächste Kapitel wird morgen sein!
IE -Má léann tú seo, le do thoil saoire a comment! :) Beidh an chéad chaibidil eile amárach!
IT - Se leggete questo, si prega di lasciare un commento! :) Il prossimo capitolo sarà domani!

piątek, 4 maja 2012

Rozdział dziewiąty . ♥

Rozdział  dziewiąty
* Roksana *
Przez cały czas na mojej twarzy widniał sztuczny uśmiech. Udawałam, że wszystko jest ok, jednak to co powiedział Zayn było nie do opisania. Wyznał co tak na prawdę, czuje.
Miałam mętlik w głowie, ale wiedziałam, że liczy się dla mnie tylko Harry. Czuje do niego coś, czego nigdy w swoim życiu nie miałam okazji, poczuć. Jest wspaniały, przy nim wszystko wydaje się lepsze. Jedynym smutkiem jest Zayn. Harry nic nie wie i nie chcę, żeby na razie wiedział, ale przecież nie mogę go wiecznie okłamywać. To wymaga zastanowienia i nie jestem teraz na siłach, aby to rozwiązać..
Kiedy już byliśmy w hotelu, Lexi szybko wybiegła, aby się spakować i mieć jak najwięcej czasu dla Nialla. Widać, że dobrze się im układa. 
 J Zaraz po niej, szłam wolnym krokiem od zmęczenia do windy. Chłopacy poczekali na zewnątrz. Nie wiedziałam tylko, gdzie jest Zayn, ale w chwili obecnej się tym nie przejmowałam. Weszłam do windy i wjechałam na 3 piętro. Drzwi od naszego pokoju były zamknięte. Nie chciałam przeszkadzać Lexi w pakowaniu się, więc zdjęłam torbę z ramienia i wyjęłam kartę hotelową. Karta się zacinała, drzwi nie chciały się otworzyć. Spadła mi na ziemię. Próbowałam ją podnieść, zakręciło mi się w głowie. Wyjęłam z torebki zapasowe klucze i otworzyłam w końcu drzwi. Po chwili coś mnie popchnęło i trzasnęło drzwiami. Zobaczyłam Zayna, który niesłychanie rzucił mnie na łóżko. Nachylił się nade mną, po czym poczułam jego wargi na moich ustach. W tej chwili Lexi, wyszła z łazienki. Zdążyła powiedzieć tylko:
- Roksana..., kiedy wybiegła ze zdziwioną, smutną miną z pokoju.
Krzyknęłam do Zayna:
- Co ty wyprawiasz?! Dobrze wiesz, że kocham Harrego, jak nikogo innego!
Na twarzy Zayna, pojawił się lekki smutek, lecz odpowiedział:
- Przecież oboje wiemy, że tego chciałaś.
Pokiwałam głową ze zmartwieniem, spojrzałam srogą miną na Zayna. Wybiegłam z pokoju, trzasnęłam drzwiami tak mocno, jak tylko się dało.
Zbiegłam po schodach, żeby tylko jak najszybciej dotrzeć do Harrego.
Recepcja spojrzała na mnie z poważnym wzrokiem. Byłam cała zadyszana, kiedy wybiegłam na powietrze. Spojrzałam przed siebie, nikt się nie odzywał. Widziałam Nialla i Lexi smutnych przy samochodzie oraz siedzących na murku Liama i Louisa, którzy pocieszają zapłakanego Harrego.
Niall powiedział:
- Nie radzę Ci do niego podchodzić, on nie chce Cię widzieć.
Serce waliło mi mocniej, nic nie odpowiedziałam.
W oknie widziałam stojącego Zayna, tylko jego nie chcę teraz widzieć!  Podbiegłam do Harrego i chciałam przeprosić i wszystko wytłumaczyć.
On wstał i przebiegł na drugą stronę ulicy. Zaczęłam krzyczeć:
- Harry, Harry stój!
Pobiegłam za nim, usłyszałam krzyki, klakson samochodu. Widziałam przed oczami tylko światło oraz tył Harrego, po czym odpłynęłam...
_________________________________________________________________
PL - Jeśli to czytasz, proszę zostaw komentarz! :) Kolejny rozdział już jutro!
EN - If you read this, please leave a comment! :) The next chapter will be tomorrow!
SV - Om du läser detta, lämna gärna en kommentar! :) Nästa kapitel kommer att bli imorgon!
DE - Wenn Sie dies lesen, bitte einen Kommentar! :) Das nächste Kapitel wird morgen sein!
IE -Má léann tú seo, le do thoil saoire a comment! :) Beidh an chéad chaibidil eile amárach!
IT - Se leggete questo, si prega di lasciare un commento! :) Il prossimo capitolo sarà domani!