czwartek, 17 maja 2012

Rozdział dwudziesty. ♥


Rozdział  dwudziesty
* Lexi *
Znaleźliśmy ich! Tak się ucieszyłam gdy zobaczyłam Roksanę i Harrego, że miałam chęć zacząć skakać. Jutro już niestety wyjeżdżamy to jeszcze brakowało by, żebyśmy się zgubili. Rzuciłam się Roksanie w ramiona i powiedziałam:
- Tak się cieszę, że was widzę!
- Oj ja też. Nawet nie wiesz jak. Zobacz co znaleźliśmy- Roksana pokazała palcem mały domek.
- Co to za dom?- zapytałam z niepokojem, bo wyglądał jak domek z horrorów.
- Znaleźliśmy go. Chcieliśmy się osuszyć więc zapukaliśmy do środka, ale nikogo nie było, a drzwi były otwarte. Weszliśmy do środka, bo mieliśmy nadzieje, że znajdziemy tam jakiś ręcznik. Nikogo tam nie było, więc posiedzieliśmy tam trochę.  
- Czy ty w ogóle horrorów nie oglądałaś?! Chcesz, żeby zabił was jakiś psychopata?
- Dobra nie denerwuj się tylko wejdźcie do środka, bo strasznie pada a my tu mokniemy.
Wszyscy pobiegli w stronę domu, więc nie miałam nic do gadania i poszłam za nimi. Zastałam coś czego się nie spodziewałam- znośny porządek. Kiedy przestało już padać wyszliśmy na zewnątrz. Jako nie mieliśmy żadnych telefonów ani zegarków, po wysokości słońca oszacowaliśmy, że jest około 15/16.
- Wiem! Wśród zabawek na podłodze w domku dostrzegłam kompas! – powiedziała zadowolona Roksana- wyglądał na zabawkowy, ale może się do czegoś nada.
Wróciliśmy po zabawkowy kompas i wyszliśmy przed dom. Liam stwierdził, że musimy iść na północ( oczywiście według zabawkowego kompasu). Zaczęliśmy iść w wyznaczonym kierunku.
Szliśmy tak już chyba z 20 min. kiedy Louis krzyknął :
- Pamiętam to miejsce! Jesteśmy już niedaleko! – wykrzyczał radośnie – chodźcie za mną!
Zaczął biec a wszyscy za nim. I po odczuwalnych 2 min. Wyszliśmy z lasu a naszym oczom ukazał się nasz dom i staliśmy już na polu pszenicy. Po minach wszystkich było widać, że są szczęśliwi. A pyzatym, jak tu się nie cieszyć? Poszliśmy powoli w stronę domu. Przeszliśmy pole i weszliśmy do domu.
Wszyscy usiedliśmy się w salonie bo byliśmy zmęczeni. A przecież dziś jest ostatnia nasza noc pobytu tutaj. Pierwszy odezwał się blondyn, na którego kolanach siedziałam:
- Dzisiaj robimy najlepszą imprezę!
- Taaak! To będzie super!- Odpowiedział Zayn
- A więc plan jest taki: idziemy się wyszykować, chłopacy skończą szybciej więc my zajmiemy się przygotowaniami.- powiedział podekscytowany Niall
- Dobra to my idziemy z Lexi.- powiedziała Roksana posyłając uśmiech Harremu .
Weszłyśmy na górę. Tym razem pierw miałyśmy przygotować mnie. Chociaż co prawda muszę przyznać, że byłam troszkę zmęczona. Mi wybrałyśmy < klik >. Poszłyśmy do pokoju Roksany. Tak jak u mnie bez większego problemu znalazłyśmy jej świetne ciuchy ( klik ). Roksana została u siebie, a ja wróciłam do siebie. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je i tradycyjnie wyprostowałam. Pomalowałam paznokcie i nałożyłam makijaż. Nie był jakiś najmocniejszy ale do lekkich też się nie zaliczał. Szybko przemknęłam do pokoju Roksany. Była już gotowa. Muszę przyznać, że wyglądałyśmy jakbyśmy szły do jakiegoś klubu. Spojrzałyśmy na siebie i wybuchłyśmy śmiechem
- Przecież my idziemy tylko na mini imprezkę a wyglądamy jak nie wiem co- powiedział Roksana po czy ja się tylko uśmiechnęłam.
- Idziemy?
- Tak, tak jestem gotowa.
Kiedy schodziłyśmy na dół po schodach zobaczyłyśmy chłopaków, którzy też postarali się trochę bardziej niż ostatnio ( chodzi o ubiór). Musiałyśmy spodobać się chłopakom, było to po nich widać. Zeszłyśmy do nich na dół. Niall podał mi rękę. Odegraliśmy scenę jakby z jakiegoś film, że ja jestem księżniczką a Niall moim księciem. Uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam. Niall wyglądał jakby był zahipnotyzowany w końcu się dotknął i powiedział do mnie: wyglądasz.. przepięknie. Ja pocałowałam go po policzek i powiedziałam : ty też się postarałeś. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- No koniec tego gołąbeczki- powiedział zirytowany Liam- rozkręcamy imprezę!- krzyknął na cały głos
- Wiecie co, z tego co pamiętam to Roksana była zawsze barmanką na domówkach, które organizowałyśmy- spojrzałam się na Roksanę z uśmiechem – więc może pokażesz chłopakom co potrafisz?
- Czemu by nie? – uśmiechnęła się Roksana i podeszła do barka
Wyjęła to co było jej potrzebne i z nieschodzącym uśmiechem z twarzy poszła do barku i zrobiła każdemu po drinku. Niby Roksana nie była jeszcze całkiem pełnoletnia no ale niedługo będzie.
- No to zdrowie- powiedział Zayn
- Tak , za nasz pobyt tutaj i poznanie tak wspaniałych dziewczyn- dokończył Harry
Stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy wszystko jednym łykiem.
- No faktycznie Roksana umie robić mocne drinki! – powiedział Zayn przecierając usta
- Dawaj następna a ja  włączę jakąś muzykę. – powiedziałam idąc w kierunku wierzy. Włączyłam muzykę. Chłopacy pogasili światła i pozostawały tylko małe lampki dla nastroju. Kiedy chciałam się już odwrócić poczułam, że ktoś łapie mnie w pasie. Gdy się odwróciłam zobaczyłam uśmiechniętego Niall. Zaczął mówić.
- Szkoda, że nasz pobyt tu dobiega końca…
- i będziemy musieli się rozstać- dokończyłam
- taaak, słuchaj niczym się nie martw ja mam już niespodziankę dla ciebie. I uwierz mi – nie rozstaniemy się na długo.
Pocałowałam go i biorąc za rękę poszłam z nim w stronę naszych tańczących przyjaciół. Tańczyliśmy, choć byliśmy w małym gronie wydawało mi się, że jesteśmy w klubie pełnym ludzi. Roksana co chwilę donosiła drinki. Zaczęła lecieć jakaś wolna piosenka. Niall przyciągnął mnie do siebie i tańczyliśmy wtuleni w siebie. Było wspaniale. Były to jedne z najpiękniejsze chwilę w całym moim życiu. Spojrzeliśmy sobie w oczy i po raz kolejny dziś pocałowaliśmy się. Choć ten pocałunek był bardziej namiętny niż poprzednie. Nie chciałam tego przerywać ale poczułam na sobie czyjeś spojrzenia. Gdy się od niego odkleiłam i rozejrzałam do koła zobaczyłam, że przygląda mi się Liam siedzący na kanapie.
- Coś nie tak? – spytał Niall
- Nieee… po prostu. – i nie wiedząc co mu powiedzieć pocałowałam go w policzek – chodźmy się czegoś napić.
Złapałam jego rękę i poszliśmy w stronę baru. Wypiliśmy po jednym drinku po czym dołączyliśmy do reszty.
- Gramy w butelkę! – krzyknął Louis idący z butelką
Wszyscy się zgodzili. Usiedliśmy dookoła stołu, pierwszy zakręcił Louis. Wypadło na Zayna. Louis dał mu za zadanie wypicie jednym łykiem najmocniejszego jakiego Roksana potrafi zrobić drinka. Roksana podeszła do baru. Po chwili wróciła z kieliszkiem. Zayn wziął go pewnie i wypił tak jak kazał Lou. Udawał, że wcale nie był taki mocny ale po jego minie było widać co innego. Tak mijały kolejne kolejki i padały już tylko zadanie o pocałowanie kogoś. No i nie wiem po co ale Zayn dał mi zadanie żebym pocałowała Liama. Spojrzałam na Nialla pytającym wzrokiem a on odpowiedział: to tylko zadanie. Podeszłam do niego i spojrzała mu w oczy. Chwila niepewności i stało się. Nasze twarze stały się zbyt blisko i pocałowaliśmy się. Całował… no nie mogę tego opisać, po prostu wspaniale. Całowałabym go dalej żeby nie fakt, że Niall na nas patrzy. Od razu się od niego odsunęłam i próbując ukryć rumieńce usiadłam koło Nialla. Szczerze mówiąc sama nie wiem co mam powiedzieć. To nie był zwykły pocałunek a ja nie wiedziałam co to tak naprawdę dla mnie znaczyło. No nic weź się w garść to było tylko po to by wykonać zadanie i mieć je z głowy i Liam na pewno potraktował to tak samo- mówiłam do siebie w myślach. Minęło jeszcze parę kolejek a my byliśmy już prawie całkiem upici więc postanowiliśmy rozejść się już do pokoi.
Zdjęłam buty i położyłam się na łóżko patrząc w sufit. Drzwi uchyliły się a  głowę wychylił Niall.
- Mogę dziś spać z tobą?
- Oczywiście, chodź.
Położyliśmy się koło siebie. Po chwili wstałam i poszłam do łazienki przydzielonej do mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i napuściłam gorącą wodę do wanny. Rozpaliłam sobie świeczki i weszłam do wody. Leżałam relaksując się gdy do łazienki wszedł Niall. Na szczęście byłam zakryta pianą po szyję.
- O wiedzę, że mnie to już nie zaprosisz?
Zaśmiał się po czym powiedziałam :
- Jasne każdy potrzebuje relaksu, wskakuj.
On zdjął spodnie i bluzkę i wszedł do wanny. Rzucaliśmy w siebie pianą. Szczerze to narozlewaliśmy mnóstwo wody ale opłacało się bo nie po raz pierwszy przy nim prawie   płakałam ze śmiechu. Niall wyszedł z wody. Otarł się ręcznikiem i powiedział:
- Dość tego moczenia. Ja idę się położyć.
I Wyszedł. 


_________________________________________________________________
 Bla, bla , bla ... tyle jedynie wyszło z mojego braku weny ;((( 



środa, 16 maja 2012

Rozdział dziewiętnasty. ♥


Rozdział  dziewiętnasty
* Roksana*
No, to miło. Stać z boku i patrzeć, jak przez pół godziny chłopcy nie mogą odczepić się od fanek. To autograf, to zdjęcie. Z każdego kroku fanki ich zatrzymywały, a mnie wypchnęły za sam krawężnik. Trochę żal było mi chłopców, że nie mogą normalnie wyjść do sklepu, mimo, że była to mała okolica. A z powrotem do domu, to jeszcze gorzej...
W końcu udało nam się wrócić do domku. Zjedliśmy coś, ze względu na Nialla i porozmawialiśmy o popołudniu (:
Chcieliśmy iść rozejrzeć się po okolicy, w której przebywamy. Zakluczyliśmy domek, ponieważ wychodziliśmy na dalszy spacer. Kiedy szliśmy, wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Oprócz jeziora, zauważyliśmy ten las. Spojrzeliśmy na siebie pytającym wzrokiem, gdy odezwał się pierwszy Liam - tak, myślę, że to będzie dobry pomysł i zaczęliśmy biec w stronę lasu. Cały czas trzymałam się Harrego. Chłopacy krzyczeli, ubaw na całego! Rozumiem ich, ponieważ cały czas muszą być w zatłoczonych miastach, USA, UK, itp.
Teraz mieli chwilę spokoju, gdzie mogli dokazywać, robić co chcą, w samym środku lasu. Ćwierkanie ptaków, świeże powietrze, pełno zieleni. Sarna przebiegająca przez nasz widok, zając, lub aczkolwiek żuk, mrówka. Z moich perspektyw lepsze to, niż fanki nie dające chłopką spokoju. Ahh.. W pewnym momencie wiatr mocno zawiał, a piasek, zaczął nam wlatywać w oczy. Wszyscy uciekli w różne strony. Z tego co zdążyłam zauważyć Lexi, Niall, Liam, Louis i Zayn pobiegli w prawo, a ja i Harry w lewo. W śmiechach biegliśmy z Harrym. Ostatni raz, czułam takie uczucie, gdy miałam 6 lat i bawiłam się w piaskownicy i biegałam po podwórku, od drabinek do drabinek. Wiatr ucichł, odwróciliśmy się z Hazzą w przeciwnym kierunku. Na naszym widoku były tylko drzewa, a nikogo innego nie widzieliśmy. Żadnej żywej duszy, z wyjątkiem nas. No pięknie zgubiliśmy się - powiedziałam. O nic się nie martw, nie zgubiliśmy się, za czasów młodości, byłem skautem, więc wszystko jest pod pełną kontrolą - powiedział Harry z sarkazmem. Krążyliśmy tak w kółko lasu, trochę rozmawiając, a momentami w ciszy. Czy nie mijaliśmy już tego miejsca? - powiedziałam zdziwiona. Hmm.. no, chyba.. mijaliśmy - odpowiedział niepewnie Harry. Na mojej ręce, poczułam kroplę wody. Z czasem przybywało ich trochę więcej. Jeszcze tego brakowało! - powiedziałam do Hazzy, kładąc mu głowę na barku. Roksana? - mruknął Harry. Tak? - odpowiedziałam, mając spojrzenie wlepione w ziemię. Spójrz na mnie, proszę - powiedział chłopak. Deszcz zaczął padać coraz mocniej. Harry tylko patrzył się na mnie swoimi zielonymi oczami. Już chciałam mu powiedzieć, dlaczego patrzy się na mnie tak słodko, sprowadzając nas w środek lasu. Otwierając buzię, Harry położył palec na moich ustach. Ciii, nic nie mów. Czy znasz moje marzenie? - spytał chłopak. Chwilą namysłu, zaczęłam przypominać sobie wszystko, co wiedziałam o "chłopakach z one direction", jako fanka. Jako dziewczyna, która zawsze chciała ich zobaczyć, a kiedy już ich ujrzała, płakała. Jednym słowem directionerka.. Hazza patrzył na mnie, a ja nic nie odpowiadając, zbliżyłam się do niego i namiętnie pocałowałam. Namiętny pocałunek w deszczu panie Haroldzie - odrywając się chwilę powiedziałam, po czym znów go pocałowałam. Staliśmy tak, moknąc w deszczu. Ale nawet najgłupszy, w takim momencie nie zwracałby uwagi na deszcz. Krople deszczu, zaczęły zmniejszać swoją wartość. Deszcz przestał padać. Dziękuję - powiedział po cichu Harry, uśmiechając się. Cała przyjemność po mojej stronie, odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech. Hmm.. wiesz co? Teraz ja prowadzę. Złapałam Harrego za rękę, przyciągnęłam, po czym zaczęliśmy iść, tam gdzie mnie nogi niosły. Zza drzew, zobaczyliśmy kawałek jakiegoś dachu. Podeszliśmy bliżej, był to mały domek. Można powiedzieć, że nawet mniejszy od zwykłej kawalerki. Nie był połamany, ani nic z tego typu rzeczy. Był po prostu zadbany, ale widać było, że od dawna nikt tu nie przebywał. Postanowiliśmy wejść do środka. Po otwarciu drzwi, przed nami była wycieraczka z napisem WELCOME. Na lewo, była szafka, z książkami. Wszystkie były bardzo starannie ułożone.
Niżej na półce stały puste ramki, bez zdjęć. Trochę mnie to przeraziło, ale starałam się nie myśleć o najgorszym. Przed nami były dwa okna, a pomiędzy nimi ze stary, bujany fotel. Na prawo ujrzeć mogliśmy dywan, kilka klocków oraz zabawek, przy których stała duża rogówka. Domek z jednej strony, wydawał się bardzo sympatyczny. Byliśmy cali przemoczeni i trochę zmarznięci. Usiedliśmy tylko na rogówce, przytulając się do siebie. Nie ruszaliśmy cudzej własności, ponieważ, może kiedyś ktoś tu wróci? Kto wie? Siedząc tak, usłyszeliśmy krzyki. Szybko zerwaliśmy się, otworzyliśmy zacinające się drzwi i wybiegliśmy przed domek. Od razu poznałam głos Lexi. Zaczęłam krzyczeć: Tutaj, tutaj! To my! Zauważyłam całą mokrą, biegnącą do nas Lexi, a za nią chłopaków. Podbiegłyśmy i przytuliłyśmy się. Tutaj jesteście! Tak się cieszę, że was widzę. Przeszliśmy prawię połowę lasu, szukając was! - powiedziała Lexi. My też się cieszymy, że was widzimy - powiedziałam podchodząc do Harrego. A co to za dom? Jest to niewielki domek, w którym siedzieliśmy susząc się. - rzekłam z uśmiechem. Weszliśmy do niego wszyscy. Zayn usiadł na fotelu, a my na rogówce. Przesiedzieliśmy trochę, rozmawiając. Odstawiliśmy wszystko co do milimetra, zostawiliśmy jak najlepszy porządek i zamknęliśmy drzwi, że było tak, jak przyszliśmy. Ten domek, na pewno zostanie w mojej pamięci. Już o to się nie muszę martwić (: Nikt nie znał drogi, do domu. Szliśmy na północ z nadzieją, że w końcu dojdziemy tam,  skąd przyszliśmy.


------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszamy was bardzo, że tak późno dodane. To naprawdę od nas nie zależało. Jako jest już ponad 5000  wyświetleń bloga będzie jakaś niespodzianka ;) 
Dziękuujemy :***
_________________________________________________________________

Kolejny rozdział, jak będzie 7 komentarzy. buziaki 
♥♥♥


           

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział osiemnasty. ♥


Rozdział  osiemnasty
* Lexi*
Obudziły mnie promienie słońca. Kiedy podniosłam głowę poczułam, że jest mi zimno i że boli mnie głowa. Podnosząc głowę obudziłam Nialla, który mnie przytulał.
- Co jest ? – spytał zaspanym głosem
- Niall, czemu śpimy na dworze?
- Na dworze? – podniósł się i rozejrzał do dokoła – myślę, że chyba za dużo wypiliśmy.
Zaśmialiśmy się po czym powiedziałam
- Wracajmy do środka bo zaraz tu zamarzniemy, jest zimno a my jesteśmy w samych strojach kąpielowych. – Niall się uśmiechnął, wstał i podał mi rękę.
- No chodź, idziemy do środka. – podałam mu rękę i wstałam
Kiedy weszliśmy do domu w salonie ani w kuchni nikogo nie było, ale za to na stole w kuchni stało dużo pustych butelek. Poszłam do kuchni i wzięłam tabletkę na głowę. Niall chyba już dochodził powoli do siebie, bo od razu podszedł do lodówki i szukał coś do jedzenia.
- Co gotujemy ? – zapytał całując mnie w policzek
- Wiesz, ja nie czuję się najlepiej. Zrobisz nam coś?
- Ok, ja przygotuję nam śniadanie a ty idź się połóż do łóżka. Zawołam cię jak skończę.
Posłałam mu uśmiech i poszłam na górę. Położyłam się na łóżko i zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk otwierających się drzwi. Był to Niall niosący tackę ze śniadaniem. Postawił ją na moim łóżku i powiedział:
- Śniadanko dla mojej księżniczki, lepiej się czujesz?
Na śniadanie zrobił mi naleśniki z dżemem i bitą śmietaną. Biorąc gryza odpowiedziałam:
- Dziękuję, tak czuję się już lepiej. – i uśmiechnęłam się do niego, chciał już wyjść z mojego pokoju – zaczekaj, posiedź ze mną
On wrócił i usiadł na krześle.
- Pyszne naleśniki J
- Moja specjalność- uśmiechnął się szeroko
Ja jadłam rozmawiając z nim. Kiedy skończyłam, wzięłam tackę chcąc ją wynieść do kuchni ale Niall zabrał mi ją z rąk i powiedział:
- Ja się tym zajmę, ty się przebierz
- Ok, to ja zaraz przyjdę na dół.
Poszłam do łazienki. Wyglądałam co najmniej koszmarnie. Włosy miałam całkowicie falowane, a brzydko wyglądam w lokach. Wory pod oczami i niewyspane oczy. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Wyszłam, ubrałam się w < klik >. Wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Pomalowałam tylko rzęsy.
Zeszłam na dół do Niall. Ten leżał na kanapie pod kocem i wpatrywał się w ogień w kominku. Podeszłam do niego a on podniósł koc i ręką pokazał, że mam się koło niego położyć. Położyłam się koło niego a on mnie przytulił. Patrzyłam w ogień razem z nim. Leżeliśmy w ciszy, ale to było fajne bo czułam, że rozumiemy się bez słów.
- Wiesz… - spojrzałam się na niego- cieszę się, że cię poznałem- i posłał mi piękny uśmiech, który ja odwzajemniłam, wtuliłam się w niego jeszcze mocniej i zasnęłam.
- Lexi, Lexi wstawaj już 12. – obudził mnie Niall, ja przeciągnęłam się i wstałam. Rozejrzałam się po salonie i spytałam
- Gdzie są wszyscy?
- Pojechali na zakupy.
- Czemu nie pojechałeś z nimi ?
- Bo nie chciałem zostawić Cię samej- cała się zaczerwieniłam i go przytuliłam
- Mam pomysł! Mamy cały dom dla siebie więc zróbmy Party Hard !- odkleiłam się od niego i pobiegłam włączyć muzykę. Włączyłam Nicki Minaj- Starships. Zrobiłam jak najgłośniej się dało i zaczęliśmy tańczyć. Na początku zachowywaliśmy się jakbyśmy byli w klubie, ale chwilę później już wygłupialiśmy się i tańczyliśmy jak szaleni. Biegaliśmy po kanapach , stole, wszędzie. Nie mogłam już wytrzymać i wybuchłam śmiechem. Niall chciał to wykorzystać i zaczął mnie łaskotać. Leżałam na podłodze i płakałam ze śmiechu.
- Przestań proszę, bo jeżeli mnie nie puścisz to przysięgam ci, że cię zabije! – ledwo mogłam to wymówić, bo cały czas się śmiałam
- Hmm… jakoś mnie nie przekonałaś
- No proszę!
- Ale co ja będę z tego miał?
- Nic!
- O niee, pożałujesz tego!
Wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę jeziora.
- Niall! Co ty robisz?! – krzyczałam i próbowałam się wydostać ale nic z tego- postaw mnie na ziemie !
-  No nie wiem …- zatrzymał się przed samym jeziorem
- Proooszę – zrobiłam błagalną minę jak kot ze shrek’a.
- Hmm … nie !
Wbiegł na pomost i na samym końcu wskoczył ze mną na rękach do wody.
Wypłynęłam na powierzchnie
- Niall czyś ty oszalał?! Będziemy chorzy!
- No to co? – i śmiejąc się zaczął chlapać mnie wodą. Na początku udawałam, że mnie to nie rusza, ale po chwili nie wytrzymałam i sama zaczęłam chlapać go
- O nie ! pożałujesz tego! – i chlapałam go z całej siły
Kiedy się zmęczyliśmy Niall wziął mnie na ręce i zaczął wynosić z wody. Postawił mnie przed sobą. Przytuliłam go i powiedziałam
- Niall zimno mi.. – cała się trzęsąc
- Przepraszam… masz całe sine usta.
Zrobiłam obrażoną minę i chciałam już odejść kiedy on złapał moją rękę przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Nie pozostało mi nic innego jak odwzajemnić pocałunek. Muszę przyznać, że całował bosko. Gdy się od niego odkleiłam przytuliłam go mocno, staliśmy tak przez chwilę kiedy odezwał się Niall
- Widzę, że już nie jest ci zimno? – powiedział z uśmiechem na twarzy
- No tak jakby ;)
- Chodźmy wysuszyć się do środka.
Niall złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść w stronę domu. Kiedy weszliśmy, zatrzymałam Nialla zaraz za drzwiami.
- Kto pierwszy u mnie w pokoju- krzyknęłam i z całych sił zaczęłam biec na górę po schodach.
Biegliśmy równo, gdy nagle Niall się przewrócił. Zaczęłam się z niego śmiać.
- Tak cię to śmieszy ? – zapytał uśmiechając się
- Taaak !- i zaczęłam biec dalej po schodach.
Usłyszałam jak za mną biegnie Niall. Kiedy wbiegłam do pokoju rzuciliśmy się na łóżko i nie mogliśmy przestać śmiać. Wstałam i poszłam w kierunku szafy po ręczniki. Wyciągnęłam dwa i jeden rzuciłam w stronę Nialla. Siedział zapatrzony na mnie i dostał w głowę. Znowu się z niego śmiałam a on robił te swoje miny, że niby jest obrażony a i tak chwilę później wybuchał śmiechem.
Zeszliśmy na dół i siedliśmy przed kominkiem. Wtuliliśmy się w siebie a ja się odezwałam się tym razem pierwsza:
- Wiesz, jak będę miała już swoje mieszkanie będę chciała mieć taki duży kominek jak ten.
Niall posłał mi uśmiech po czym powiedział.
- Ja też.
Siedzieliśmy tak przytuleni po czym do domu weszli Louis, Liam, Zayn i na samym końcu trzymający się za ręce Roksana i Harry.
Podeszliśmy w ich kierunku i spytałam:
- Gdzie byliście tak długo?
- W sklepie, bylibyśmy szybciej tylko dopadło nas stado fanek i każda chciała z nami zdjęcia. – powiedział trochę zły Louis – ale teraz mogę jeść już w spokoju marchewki.
Wyjął z worka marchwię, umył ją i zaczął zajadać.
- A wy co robiliście jak nas nie było- zapytał nasz tatuś Liam
Spojrzeliśmy na siebie, ja wybuchłam śmiechem a Niall powiedział:
- Mieliśmy Party Hard- i sam zaczął się śmiać
- To co dziś robimy- zapytała Roksana
- Najpierw coś zjedzmy! Jestem strasznie głodny! – powiedział Niall
Wszyscy śmiejąc się zaczęliśmy rozpakowywać zakupy. 
_________________________________________________________________

Proszę komentujcie, następny rozdział dodamy jak będzie 5

 komentarzy! :D